czwartek, 13 sierpień
Zostaw komentarz

Zrozumieć fenomen God of War, taki powinien widnieć tytuł tej recenzji. A to dlatego, że z jednej strony posiadamy produkt kompletny, z drugiej, odniosłem wrażenie, że czegoś grze brakuje. I po ukończeniu gry myślę, że wiem czego.

Fabuła

God of War to już czwarta odsłona serii, która pojawiła się na konsolach Playstation w 2018 roku. Jednocześnie jest jest to pierwsza odsłona, która pojawiła się na PC. Tak jak w poprzednich odsłonach po raz kolejny wcielamy się w postać Kratosa boga wojny. Jednak w tej odsłonie towarzyszyć będzie graczowi syn Arteus, aka Loki, który będzie pomagał lub przeszkadzał w prowadzonych potyczkach. Historia przedstawiona w grze jest ciekawa, a jej głównym założeniem jest spełnienie ostatniego życzenia matki Arteusa, a zarazem żony Kratosa. Życzyła sobie aby po śmierci rozsypać jej prochy na najwyższym szczycie. I w tym kierunku cały czas kieruje się dwójka bohaterów. Zbaczają co jakiś czas z obranej drogi, ponieważ natrafiają na mniejsze lub większe problemy w dotarciu do celu. Sama historia jest złożona bardzo ładnie w całość i nie znajdziemy w niej zbyt dużej ilości informacji. Jednym słowem nie ma w niej zapełniaczy czasu znanych z innych gier, które sukcesywnie odciągają gracza od głównego wątku, jednocześnie rozbijając główną fabułę na niezrozumiałe kawałki. Sprawia to, że gra jest dużo łatwiejsza w odbiorze. Mimo, iż znajduje się w niej dużo informacji i odniesień do mitologi greckiej.

Rozgrywka

W odsłonie czwartej za główne narzędzie „przebijania się dalej” służy topór zwany Lewiatan. Choć w późniejszym etapie rozgrywki otrzymujemy znane i lubiane ostrza chaosu. Do obrony Kratos ma puklerz kuźni. Natomiast Arteus dysponuje łukiem zwanym „Szpon”. Rozgrywka Kratosem to standardowy tryb walki znany z poprzednich części. Jedyną różnicą, jest to, że w odsłonie czwartej możemy sterować Arteusem, dokładniej wskazywać cele do których ma strzelać. Mechanizm ten sprawia, że możemy atakować przeciwników z zaskoczenia, zwłaszcza tych którzy potrafią się chować za tarczami. W grze jest też dostępny system umiejętności. Każde drzewko odpowiada za wybrany element rynsztunku. Osobną zakładkę posiada pancerz, który możemy składać ze znalezionych po drodze elementów. Zarówno broń jak i pancerz możemy ulepszać w sklepach krasnoludzkich braci, Broka i Sindri, na których sklepy, czy też kuźnie natrafiamy co jakiś czas podczas prowadzenia rozgrywki. Nie ma miejsca na mapie, czy też odwiedzanego świata, do którego bracia by się nie dostali, aby zaoferować swoje usługi.

Świat

Głównym miejscem rozgrywki jest Midgard, świat zamieszkały przez ludzi. Jednak nie jest on jedynym miejscem gdzie dzieje się rozgrywka. Ponieważ przygody Kratosa i Arteusa są tak napisane, że przyjdzie graczowi odwiedzić krainy elfów Alfheim, spalony świat Muspelheim, kraj umarlaków Helheim, czy też Niflheim. Każdy z tych światów jest na swój sposób unikatowy. Różnią się one bardzo od Midgardu tym, że praktycznie w każdej z nich udajemy się do miejsca oddalonego na wprost. W Midgardzie, miejscówki gdzie toczy się główna fabułą są bardzo dobrze zaprojektowane. Korytarze wiją się w taki sposób, że co chwilę spoglądamy w miejsca gdzie już byliśmy. Widać, że ktoś się do projektowania tych lokacji przyłożył. Odwiedzanie ich jest na swój sposób ciekawe.

Jak to działa

Jeśli chodzi o działanie gry to nie mogę jej nic zarzucić. Poza jednym bugiem związanym ze znacznikiem informacji. Ilość wyświetlanych klatek na ekranie dość często oscylowała powyżej 120 przy ustawieniach DLSS na wydajność. Co uważam, że jest bardzo dobrym wynikiem, bo grę można uruchomić na dużo słabszym sprzęcie niż topowy i będzie działała stabilnie i płynnie. Od strony dźwiękowej też jest bardzo dobrze. Pełne wsparcie dla ustawień 5.1 oraz dźwięku przestrzennego pozwala jeszcze bardziej wtopić się w klimaty greckiej mitologii.

Kompletny tytuł?

Na początku tej recenzji zwróciłem uwagę na to, że gra jest kompletna mimo zaimplementowanych różnych znanych mechanik, które w tej grze są bardzo dobrze wyważone. Mimo to, odbierałem ją w dziwny sposób. A to dlatego, że w grze nie uświadczymy innych postaci poza tymi, które są związane z fabułą oraz przeciwnikami do pokonania. W moim odczuciu jest to największą wadą i bolączką tej gry. Świat gry jest ładny, bogaty w ciekawe lokacje. Jednocześnie jest pusty i nudny. Bo owszem tzw. end game w grze, jest rozwiązany w taki sposób, że poza zbieraniem ukrytych skrzyń, kruków, artefaktów, czy odnajdowaniu mistycznych bram, dostajemy światy, których wcześniej nie dało się odwiedzić. To jednak nadal to wszystko mało jeśli chodzi o zapełnienie gry, bo brakuje tzw. NPC-ów, którzy mogli chociaż robić za tło.

Podsumowanie

God of War to ciekawy tytuł, który nie jest specjalnie wymagający. Rozgrywka jest przyjemna, a fabuła nie jest napchana niepotrzebnymi elementami, co dodatkowo dodaje lekkości tytułowi. Może jest zbyt dużo zbieractwa, ale robi się to automatycznie po drodze do celu, więc nie wymaga specjalnego zbaczania z kursu. Owszem dla zdobycia wszystkich osiągnięć trzeba powrócić do odwiedzanych miejsc, ale wciąż jest to w miarę przyjemne i nie nudzące jak w innych tytułach. Jednak w moim osobistym odczuciu gra jest trochę zbyt pusta i jest w niej zbyt mało życia. Pomimo tego, to nadal kawał solidnego kodu, którym warto się zainteresować.

Grę nabyłem z własnych środków

recenzja, God of war

Wczytywanie komentarzy... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.

Zostaw komentarz jako pierwszy.

Zostaw tu swój ślad...
Niezalogowany ?
lub skomentuj jako gość