środa, 01 kwiecień
Zostaw komentarz

Zasiadając do gry Ghostwire Tokyo wiedziałem tylko tyle, że zrobiło ją studio Tango Gameworks. Studio, które stworzyło takie klasyki jak The Evil Within 1 i 2. Gry, w które zagrywałem się po ich premierze odpowiednio w 2014 i 2017 roku. Z ciekawością zasiadłem do ich nowego tytułu Ghostwire Tokyo.

Fabuła

W grze wcielamy się w postać młodego chłopaka Akito. Jego ciało po części zostaje opanowane lub jak kto woli opętane przez duchowego detektywa, nazwanego KK. Wspomniany KK posiada nadprzyrodzone moce, którymi dzieli się z Akito. Moce te pomagają obu postaciom w zwalczaniu gości zwanych Yokai. To od momentu ich złączenia rozpoczyna się gra. Obaj dżentelmeni, w jednym ciele wyruszają na wspólną wyprawę detektywistyczną. Na początku ich cele się różnią, jednak już po parunastu minutach rozgrywki Akito zostaje w bardzo sprytny sposób wplątany w śledztwo KK. Ich celem jest sprawdzenie dlaczego nagle część Tokio opustoszała, a po mieszkańcach zostały tylko ubrania, które leżą praktycznie wszędzie.

Sama fabuła nie należy do najciekawszych, ale też nie jest zbyt długa. Aby to ukryć twórcy zamaskowali to blokując dostęp do części miasta zabójczą mgłą. Ten zabieg wymusza na graczu eksplorację miasta oraz zajęcie się zadaniami pobocznymi. Chcąc usunąć mgłę należy oczyszczać bramy Torii, które są rozmieszczone po całej mapie. Każda brama po oczyszczeniu odblokowuje kawałek miasta, w którym znajduje się kolejna brama Torii lub kilka bram. Jest to proces, który należy wykonać, w innym przypadku nie popchniemy głównego wątku dalej. Jednym może się takie rozwiązanie podobać, innym nie. Fabułę można ukończyć na dwa sposoby. Pierwszy z nich to wykonywanie tylko niezbędnych zadań wymaganych do odblokowania terenu, gdzie znajduje się misja fabularna. Drugim sposobem jest wyzbieranie 100% duchów rozmieszczonych po całej mapie. Jednak nie wiem czy wyzbieranie duchów odblokowuje inne zakończenie. A może robi się je tylko w celu otrzymania unikalnego osiągnięcia?

Rozgrywka

O ile fabuła nie porywa, tak muszę przyznać, że rozgrywka jest bardzo dobrze przygotowana. Owszem zbieranie ukrytych rzeczy nigdy nie było zbyt interesujące i nie zawsze otrzymuje się jakieś super przedmioty w zamian. W przypadku Ghostwire Tokyo wygląda to tak, że zebrane przedmioty, które dostarczymy do kocich kupców, odblokowują różnego rodzaju bonusy. Takie jak dodatkowe ubrania czy też płyty z muzyką. O ile zbieranie ukrytych przedmiotów może sprawiać frajdę, tak już zbieranie duchów może być dla niektórych męczące. Jeśli więc nie zamierzasz kończyć gry ze 100% wyczyszczeniem miasta z duchów, to od razu zrezygnuj z ich zasysania do papierka i odstawiania do budek telefonicznych. Owszem można znaleźć koraliki, które z automatu odsyłają zebrane dusze w zaświaty, pomijając aspekt odwiedzania budek telefonicznych. Jednak udało mi się znaleźć te koraliki dopiero po ukończeniu fabuły. Sama gra nie jest jakoś specjalnie straszna, jednak ma ona swój klimat, który potrafi przyciągnąć na dłużej. Jeśli chodzi o duchy to bardzo szybko skojarzyłem tą grę z innym tytułem, Muredered Souls Suspect, gdzie też wcielamy się w rolę detektywa. Mimo, iż obie gry różnią się od siebie to zaimplementowane duchy z zadań pobocznych są bardzo podobne.

Narracja i dubbing

Jako, że w grze kontrolujemy dwie postaci w jednym ciele, nie mogło zabraknąć ciekawej narracji między nimi. Tym bardziej, że różnica w wieku obu panów jest znacząca i nie raz Akito lub KK o tym przypominają wypowiadając się na temat odwiedzanego miejsca. Za każdym razem wyrażenie opinii odnośnie danego miejsca jest bardzo szybko ucinane przez drugiego. I muszę przyznać, że w polskim dubbingu jest to zrobione rewelacyjnie. Głos osoby, która podkłada wypowiedzi Akito jest według mnie bardzo dobrze dobrany, pasuje do tej postaci. Szukałem informacji odnośnie aktora, który podkładał głos, jednak nie udało mi się jej znaleźć. A może po prostu za słabo szukałem. Mimo wszystko jest to najlepiej podłożony głos w całej grze i dodatkowo uważam, że tak dobrej gry głosowej dawno nie słyszałem.

Gra aktorska dla postaci KK też fajnie się w to wszystko wkomponowuje i pasuje do głosu Akito. Do dnia dzisiejszego nie jestem w stanie zrozumieć opinii na temat polskiego dubbingu. A dokładnie chodzi o podkładanie głosu postaci z innego regionu świata. Nie zgadzam się z opinią, że głos powinien mieć akcent, w przypadku Ghostwire Tokyo języka japońskiego. Jest wiele gier na rynku, które w żadnym języku nie mają żadnych dziwnych akcentów i jakoś to nikomu nie przeszkadza. Kiedy pojawia się tytuł z pełną polonizacją to jednocześnie zaczyna się marudzenie malkontentów. Zamiast cieszyć się z tego, że nie trzeba czytać napisów podczas prowadzenia intensywnej rozgrywki. Jednak nie cały dubbing jest zrobiony poprawnie. Grając na głośnikach w ustawieniach 5.1 DTS X, nie dało się zrozumieć głosu napotkanych duchów, które występowały w misjach pobocznych. Tryb echa był tak duży, że zazwyczaj nic nie rozumiałem.

Jak to działa

Grę ogrywałem na PC i muszę przyznać, że napotkałem na problem z bardzo dużymi spadkami fps, podczas rozgrywki. Przy włączonym Ray Tracingu i DLSS po kilkudziesięciu minutach, ilość wyświetlanych klatek potrafiła spaść z ponad 100 do około 8 klatek. Po czym po kilkunastu sekundach wracała do poprzedniej wartości. Zmniejszało to komfort rozgrywki. Do tego im dłużej ona trwała, tym mniej klatek było na ekranie. Po godzinie rozgrywki w danym miejscu ilość klatek potrafiła spaść o ponad połowę i trzeba było zapisać grę i ponownie ją wczytać lub co gorsza zrestartować grę. Lekarstwem na to w moim przypadku było wyłączenie Ray Tracingu. Pozwoliło to dość często na granie w 144 klatkach na sekundę. Poza wymienionymi problemami z wyświetlaniem, tylko raz udało mi się wpaść pod tekstury. Stało się to podczas szybkiej podróży, gdzie zaraz po załadowaniu gry wylądowałem pod ulicą.

Podsumowując

Ghostwire Tokyo to bardzo udany tytuł, w którym to rozgrywka gra pierwsze skrzypce. W grze jest dużo aktywności znanych z gier Ubisoftu, które polegają na znalezieniu lub zbieraniu przedmiotów. Jednak w grze Ghostwire Tokyo zostało to w jakimś stopniu zoptymalizowane, co nie rzuca się tak od razu w oczy i jest dużo przyjemniejsze w odbiorze. Owszem, mapa jest zapełniona po brzegi różnej maści aktywnościami, ale przecież nie trzeba robić wszystkiego. Jednak skupienie się tylko na misjach fabularnych, skraca rozgrywkę dość mocno i może w rozliczeniu końcowym okazać się rozczarowujące. Jeśli tylko znajdę czas to przysiądę i postaram się odesłać wszystkie duszę, bo jestem ciekaw czy poza osiągnięciem, twórcy przygotowali jakiś sekretne zakończenie, które będzie się różnić znacząco od podstawowego. Liczę po cichu, że się nie zawiodę.

Grę nabyłem z własnych środków

Tango Gameworks, Ghostwire Tokyo, Yokai, KK, The Evil Within

Wczytywanie komentarzy... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.

Zostaw komentarz jako pierwszy.

Zostaw tu swój ślad...
Niezalogowany ?
lub skomentuj jako gość