środa, 12 sierpień
Zostaw komentarz

Cyberpunk 2077 to tytuł, który miał nieotrzymać żadnego dodatku. Jednak pod koniec września do rąk graczy został udostępniony dlc-ek Phantom Liberty. Jako, że sam Cyberpunk 2077 podobał mi się, z wyjątkiem zakończeń, które są najgorszym koszmarem gracza, postanowiłem sięgnąć po dodatkową historię. Historię, posiadającą dodatkowe zakończenie dla głównego wątku, które miało być inne. Inne niż pozostałe…. a jednak.

W skrócie

Dodatek Widmo Wolności nie bez powodu się tak nazywa. To historia skupiająca się na dwóch agentach specjalnych. Aktywna Agentka Songbird, która już na początku gdzieś się zawieruszyła i naszym celem jest jej odnalezienie. A w tym ma nam pomóc uśpiony agent Reed, i to z tym drugim spędzimy większość czasu w Dogtown na poszukiwaniach.

Do dyspozycji gracza oddano kolejny kawałek miasta Night City. Kawałek, ponieważ teren nie należy do zbyt dużych. Owszem, można po nim przemieszczać się pojazdami, ale przejechanie go wzdłuż zajmuje mniej niż minutę czasu. Ok może się czepiam, bo to przecież tylko dodatek do gry. Miłym akcentem jest wystąpienie gościnnie szefostwa, które ma własne wirtualne stoisko na targu. Takie odniesienie do początków powstania CD Projekt.


Jeszcze przed premierą dodatku do wszystkich posiadaczy podstawki trafiła wersja gry z numerkiem 2.0, która zmienia kilka mechanik w grze, oraz przebudowuje umiejętności postaci.

Faktycznie widać, że aktualizacja została przygotowana z dużą starannością. Kilka elementów zostało rozbudowanych, a kilka uproszczonych. W końcu mapa działa tak jak powinna, czyli dynamicznie oddala się i zbliża w zależności od tego z jaką prędkością porusza się gracz. Policja w końcu została naprawiona. Policjanci przestali wyskakiwać zza pleców, tylko teraz patrol musi dojechać na miejsce. I niby wszystko ok. Ale… W np. w misji z mordercą. Jeśli nie damy się złapać i wrócimy na miejsce to policja gubi trop i zaczyna jeździć w kółko. Zaczyna się autodestrukcja funkcjonariuszy. Jeżdżenie w kółko, aż pojazd policyjny ulegnie eksplozji to normalne zachowanie funkcjonariuszy w Night City, kiedy to nie uda im się złapać przestępcy… LOL


Wyciąć raka zwanego Silverhand

Wspomniałem o dodatkowym zakończeniu. I tak, dodatek Widmo Wolności oferuje takowe zakończenie. Oczywiście wszystko zależy, po której stronie się opowiemy, bo jest to kluczowe, aby otrzymać finalną misję. Miało być pozytywnie, a wyszło jak zawsze. Mało tego jeśli wybierzemy to zakończenie to zamyka ono definitywnie grę. Nie ma możliwości powrotu do nieukończonych aktywności.

Nie będę wspominał o tym, że fabularnie wygląda to tak, jakby ktoś chciał zrobić fajne pozytywne zakończenie, jednocześnie karząc po raz kolejny gracza, że postanowił sięgnąć po ten tytuł. Ja nie wiem kto w CD Projekt podejmuje tam decyzję, ale zmarnowano jedyną szansę na to aby walka, którą toczy gracz przez całą rozgrywkę po raz kolejny poszła do piachu. Tylko tym razem na ten piach wylano grubą warstwę betonu. A można było zrobić coś fajnego.


Z doświadczenia wiem, że kontynuacje gier zazwyczaj opierają się na takich samych mechanizmach co pierwowzór. Patrz seria Red Dead Redemption, gdzie pod koniec gry główny bohater musi zginąć. A nawet jak nie zginie to i tak jest tak samo jakby zginął. I raczej po tym liściu, który dostałem od twórców Cyberpunk 2077 w twarz, nie zamierzam sięgać po kolejną odsłonę Cyberpunk-a. Wiem jak się to skończy, a mnie takie dołujące gry nie bawią. Nie bawi mnie granie w tytuł, który na koniec i tak zabiera wszelką nadzieję, na to, że będzie dobrze. Rozumiem, że taki był pierwotny zamysł głównego wątku, jednak dodatek mógł zrobić coś dobrego w poprawie odbioru gry jako całokształt. Jednak tak się nie stało. Zniszczono wszystkie relacje i całą pozytywną otoczkę jaka potrafi przyciągnąć do danego tytułu. Po przegranych 372 godzinach mówię dość… szkoda słów.

Gra została zakupiona z własnych środków.

recenzja, Cyberpunk 2077, Cyberpunk 2077 Phantom Liberty, Cyberpunk 2077 Widmo wolności

Wczytywanie komentarzy... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.

Zostaw komentarz jako pierwszy.

Zostaw tu swój ślad...
Niezalogowany ?
lub skomentuj jako gość