Od początku chciałbym zaznaczyć, ze poniższy tekst to typowa recenzja konsumencka, czyli wrażenia z użytkowania. Będzie też porównanie do monitora z trochę innej półki cenowej. Nie znajdziesz w tym tekście testów robionych różnej maści miernikami, bo takie testy nie są do końca miarodajne. Należy pamiętać, że monitor monitorowi nie równy, nawet jeśli schodzą z tej samej linii produkcyjnej. Dlatego zamierzam się skupić na aspektach takich jak użytkowanie, wygoda, oraz wady jakie posiada testowany przeze mnie egzemplarz.
Szybki opis
iiyama G-MASTER GB3461WQSU-B1 to monitor o wielkości 34 cali w formacie 21:9, czyli jest szeroko i wąsko. Źródłem wyświetlania obrazu jest 8 bitowa matryca IPS , a dokładniej matryca ADS-IPS z odświeżaniem 144Hz dla portu DisplayPort. Monitor posiada funkcję HRD Ready, o której nie ma za bardzo co pisać, bo prostu została dodana aby marketingowo oferta wyglądała lepiej. Nie oszukujmy się, to nie jest nawet HDR400. W sumie to nie bardzo rozumiem pojęcie HDR Ready, kiedy nawet HDR400 nie spełnia swojej funkcji w zadowalający sposób dla klienta. Jak wspomniałem wcześniej, podawana przez producenta informacja o matrycy to natywne 8 bitów. Prawda jest trochę inna ponieważ mój model obsługuje 10 bitów. Oczywiście 8 bitów jest jak najbardziej prawdą tyle tylko, że producent zapomniał dopisać, że wspiera FRC. W innym przypadku opcja 10 bitów nie była by dostępna w ustawieniach. Oczywiście nijak się ma 8 bit+FRC (frame rate control) do natywnej 10 bitowej matrycy, ale zawsze to jakiś plus dla użytkownika.

Należy też wspomnieć o mało używanych funkcjach picture by picture czy też picture in picture, czyli obraz obok obrazu i obraz w obrazie. Funkcja ta raczej została tutaj dodana ze względu na gabaryty monitora. G-MASTER GB3461WQSU-B1 to monitor dla graczy, a w typowym monitorze gamingowym nie powinno zabraknąć celownika czy też licznika FPS. Takie rzeczy bez problemu znajdziemy u konkurencji jednak iiyama postanowiła nie dodawać takich ficzerów do tego modelu monitora. Oczywiście w ustawieniach znajdziemy takie rzeczy jak overdrive i inne ulepszacze i przyspieszacze dla matrycy.
Wygląd
Przejdźmy do wyglądu, iiyama przy tworzeniu tego monitora nie podążyła za obecnymi trendami i stworzyła płaski monitor. Wielkością przypomina 27 calowy monitor. O ile wysokość jest taka sama lub bardzo zbliżona do 27 calowych monitorów tak długość lub jak kto woli szerokość to już zupełnie inna liga. Co może się wydawać trochę dziwne dla osób, które nigdy wcześniej nie miały styczności z takimi monitorami. Nie uświadczycie też podświetlenia LED z tyłu monitora czy u dołu. Jedyna dioda, która jest dostępna to dioda informująca o tym czy nasz monitor działa, czy też jest w stanie uśpienia. Co ciekawe diodę tą można wyłączyć, to taki ficzer dla osób, które nie przepadają za żadnymi światełkami na monitorach czy telewizorach. Natomiast znajdziemy w monitorze przyzwoicie grające głośniki jak na tą półkę cenową. Nie jest to poziom typu Bang & Olufsen ale dźwięk jaki się wydobywa jest czysty i wyraźny. Może dzięki temu, że producent zdecydował się umieścić głośniki na tylnej wypustce u góry. Z tyłu też znajduje się schowany wbudowany zasilacz, w odróżnieniu od konkurencji gdzie dodawana jest dodatkowa cegła zasilająca bo zazwyczaj przy zakrzywionym monitorze brakuje miejsca z tyłu matrycy. Jedynie do czego mogę się przyczepić to zbyt krótki kabel zasilający.

Przejdźmy teraz do OSD czyli centrum sterowania monitorem. Wiele złego się naczytałem odnośnie tego, że zastosowano przyciski zamiast wbudowanego joystica. Osobiście uważam, że nie jest to wadą tym bardziej, że rzadko będziemy zaglądać do tego menu. Sam monitor posiada większość dostępnych funkcji ale raczej nie jest on przeznaczony dla osób, które do każdej z gry korzystają z osobnego profilu, chociaż takowe zostały zaimplementowane. Do czego się natomiast przyczepię to do wyłączających się funkcji monitora kiedy włączymy jedną z nich. Dla przykładu kiedy zdecydowałem się na skorzystanie z technologii Freesync to pozostałe przestały być dostępne i zmienią się na szaro. Co oznacza, że nie da się skorzystać jednocześnie z funkcji overdrive, czy też HDR z włączonym jednocześnie Freesync-iem. To samo tyczy się sytuacji, kiedy ustawiałem barwy, mogłem skorzystać z predefiniowanych ustawień typu, ciepła barwa, normalna, zimna. Ale w te ustawienia predefiniowane nie można ingerować. A jak komuś takie ustawienia nie pasują to zawsze można ręcznie ustawić nasycenie koloru zielonego, czerwonego i niebieskiego. Może ktoś uznać to za wadę, ale należy pamiętać, że po wyjęciu monitor z pudełka mało kto będzie korygował kolory. Ja w swoim modelu zdjąłem trochę zielonego bo to taka znana przypadłość matryc od iiyamy, że są trochę zielonkawe.

Jak się użytkuje taki monitor na co dzień?
Przede wszystkim różnica jest w wielkości dostępnego pola roboczego, czy też wyświetlania gier. Matryca to IPS, więc o kolory nie ma co się martwić i w odróżnieniu od matryc VA, jest naprawdę kolorowo. Kontrast jest na dobrym poziomie, nie ma co oczekiwać, że będzie tak jak przy matrycach OLED, ale w żaden sposób nie można nic tej matrycy pod tym względem zarzucić. Producent w odróżnieniu od konkurencji oferuje program, gwarancja zero martwych pikseli, a jeśli takowy problem wystąpi to w ciągu 30 dniu od daty zakupu można wymienić model na nowy. Chodź nie jestem pewien czy usługa ta tyczy się wszystkich sklepów czy tylko wybranych. Monitor nie jest wolny od wad występuje w nim tzw. backlight bleedeng, czyli po naszemu, krwawienie, światło, które ma za zadanie podświetlać matrycę prześwietla ją, widoczne jest to na krawędziach. W testowanym przeze mnie modelu taki efekt występuje, ale nie jest to w żaden sposób uciążliwe i widoczne w normalnym użytkowaniu. Na chwilę obecną wiele firm, które oferują ultra szerokie monitory boryka się z tym problemem. Monitor iiyama G-Master GB3461WQSU-B1 posiada wadę fabryczną w postaci migającej prawej połowy monitora. Problem ten występuje tylko podczas zmiany rozdzielczości w grach i to nie zawsze. W testowanym przeze mnie modelu pojawiło się też raz rozdarcie w połowie ekranu. Prawa strona była o pół centymetra niżej niż lewa. Podejrzewam że usterka ta powiązana jest z migotaniem ekranu. Nie wiem czy iiyama ma zamiar w jakimś stopniu to wyeliminować, bo nigdy nie słyszałem aby firma ta wypuszczała aktualizację firmware do monitorów, chodź nie jestem do tego do końca przekonany. Wspomniane migotanie monitora występuje naprawdę rzadko i da się je szybko wyeliminować dzięki ponownej zmianie rozdzielczości lub wyłączeniu i włączeniu monitora. Nigdy się to nie przydarzyło podczas normalnego użytkowania. Co do podświetlenia matrycy, to gołym okiem nie zauważyłem aby któryś z obszarów matrycy był ciemniejszy lub jaśniejszy. Oczywiście pomijając wspomniane krwawienie, które jest tylko widoczne na czarnym ekranie.

Kolorystyka
Jak już wcześniej wspominałem monitor ten ma tendencję wyświetlać obraz trochę zielonkawy. Małą korekta w ustawieniach sprawi, że poza graniem będzie się on też nadawał do pracy. Oczywiście nie ma co porównywać do profesjonalnych rozwiązań, ale poniżej zamieszczam porównanie kolorystyki klatki uchwyconej z filmu na Youtube. Pierwsze zdjęcie pochodzi z monitora 4K z natywną 10 bitową matrycą a drugie z monitora G-Master GB3461WQSU-B1.

Obraz uchwycony z monitora z natywną 10 bitową matrycą

Obraz uchwycony z monitora iiyama G-MASTER GB3461WQSU-B1
Producent w specyfikacji technicznej informuje, że monitor podczas działania będzie pobierał około 49 Watów. Mój miernik pokazywał około 38 Watów podczas normalnego użytkowania. Co ciekawe, kiedy wyświetliłem białą stronę pobór spadł o kilka Watów, co jest dość dziwne. Tak jak już wcześniej wspominałem na uwagę zasługują wbudowane głośniki. Nie są one jakoś wielkie, ale dawno nie słyszałem tak dobrego dźwięku z tak małych głośników. Grają one czysto i nie jest jak u konkurencji, gdzie ledwo słychać wydobywający się dźwięk, który jest tak zniekształcony i tak słabej jakości, że od razu człowiek z korzystania z takich głośników rezygnuje. W dobie ostatniej grzejącej się technologii, gdzie każde z urządzeń potrafi być dość ciepłe podczas działania, na uwagę zasługuje fakt, że w G-MASTER GB3461WQSU-B1 matryca jest tylko ciepła na środku i dole. Boki i góra są zimne.
Wymagania co do karty graficznej
Przed przesiadką na nowy monitor miałem pewne obawy czy moja karta graficzna podoła takiej rozdzielczości. Jak by nie patrzeć jest to takie niepełne 3K, a w moim komputerze pracuje tylko GTX 1080Ti. Dlatego zanim przesiadłem się na nowy monitor porobiłem testy w benchmarkach gier, tak aby później je porównać. W zależności od gry, spadek fps-ów jaki odnotowałem, to od 10 do 30 fps-ów w dół w zależności od testowanego tytułu. Największy spadek z testowanych gier zaliczyłem w Assassin Creed Odyssey. Szczerze, obawiałem się, że będzie gorzej, tym bardziej, że monitor natywnie obsługuję tylko rozdzielczość 3440x1440. Jeśli ktoś ma słabszą kartę i chciałby użyć niższej rozdzielczości np. 2560x1080 to niestety ale się zawiedzie, bo monitor takiej rozdzielczości nie obsługuje. Oczywiście zawsze można zejść do rozdzielczości, która oferuje obraz w formacie 16:9. Ale jaki jest wtedy sens użytkowania takiego monitora? W ustawieniach panelu Nvidii nie da się ustawić wspomnianej rozdzielczości 2560x1080, dostajemy informację, że taka rozdzielczość nie jest obsługiwana przez ten monitor. Dlatego, jeśli ktoś chce się zaopatrzyć w G-Master GB3461WQSU-B1 i korzystać z technologi ultra wide, to na chwilę obecną musi posiadać kartę graficzną z wyższej półki. Oczywiście za parę miesięcy sytuacja ulegnie zmianie kiedy to pojawią się nowe karty graficzne, które lepiej będą sobie radziły z takimi niewymiarowymi rozdzielczościami. I całkiem możliwe, że karty ze średniej półki będą w stanie wyświetlić zadowalającą ilość klatek w grach. Na plus jest wsparcie G-sync Comatible, który działa z wbudowanym Freesync-iem. Jednak aby monitor był w ogóle widoczny w ustawieniach G-sync należy posiadać minimum sterowniki w wersji 451.48.

Jakość do ceny
Monitor kosztuje około 2100 złotych w zależności od sklepu. Jednak aby taki monitor nabyć trzeba się postarać, bo to taki biały kruk. Wszędzie w ofertach sklepów jest, ale na stanie nie ma. Powodem tego jest właśnie cena, a dlaczego? W tym przedziale cenowym próżno szukać monitora z matrycą 34 cale, IPS, 144Hz. Oczywiście u konkurencji znajdziemy podobne modele ale w dwukrotnie wyższej cenie. Osobiście na swój egzemplarz przyszło mi czekać przeszło miesiąc, a sklep w którym kupowałem do dnia dzisiejszego nie ma tego modelu na stanie, aby można go było kupić od ręki. Nie muszę wspominać, że gry na takim monitorze wyglądają bajecznie. Na pewno nie jest to monitor dla ludzi, którzy zajmują się esportem, ponieważ jest zbyt duże pole widzenia. Nie każdemu takie rozwiązanie przypadnie do gustu, czas reakcji plamki to 1ms, a GTG oscyluje już na poziomie powyżej 4ms, co poniekąd wyklucza ten monitor jako sprzęt do esportu. Mimo opisanych w tym artykule wad, polecam ten monitor każdemu normalnemu graczowi, bo widoki z gier na takim szerokim ekranie robią wrażanie. Z początku ciężko się przyzwyczaić, ale po czasie stwierdzam, że nie powrócę do grania w formacie 16:9. Szczerze polecam każdemu zagrać w swoją ulubioną grę w formacie 21:9, a ciężko będzie wrócić do 16:9 :)