środa, 12 sierpień
1 Komentarz

Kiedy w lipcu 2015 roku pojawił się na rynku Windows 10, Microsoft poinformował, że będzie to ostatni system operacyjny od tego producenta w formie jaką znamy. I faktycznie, Windows 10 nie dostawał tzw. service packów tylko zastąpiono je półrocznymi aktualizacjami. Po 6 latach przyszedł czas aby na rynku pojawił się następca, czyli Windows 11. Tylko czy aby na pewno jest to godny następca Windowsa 10?


Dla kogo ten system?

W dniu 28 czerwca 2021 roku Microsoft udostępnił wersje developerską Windows 11 w kanale Insider, a dokładnie Build 22000.51 co_release. I od razu zaznaczam, że nie jest to wersja do codziennego użytku. Wersja developerska zawiera trochę bugów, więc nie polecam bawić się w testera na komputerze do codziennego użytku, tym bardziej, że na poprawki trzeba poczekać, a samemu niewiele będziemy w stanie zdziałać. Dlatego, jeśli lubisz nowości i nie możesz się doczekać nowego Windowsa to mimo wszystko wstrzymaj się jeszcze trochę i nie pobieraj tej wersji. Poczekaj aż pojawi się wersja dla kanału beta, która jest stabilniejsza i bezpieczniejsza w użytkowaniu. U siebie zainstalowałem Windows 11 na maszynie testowej na potrzeby testów oraz napisania tego artykułu.

 


Aktualizacja

Aby zainstalować Windowsa 11 nie potrzebny jest żaden obraz płyty, wystarczy skorzystać z automatycznych aktualizacji Windowsa 10. Nawiasem mówiąc, nie polecam pobierać plików z obrazami płyty Windowsa 11, które znajdują się gdzieś umieszczone na stronach niewiadomego pochodzenia. Samo pobranie aktualizacji i instalacja nie trwa zbyt długo, jednak po restarcie komputera trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo przeinstalowanie systemu chwilę trwa. Kiedy już system się załaduje po wszystkich resetach, na ekranie zobaczymy obraz startowy, bardzo podobny do tego znanego z Windowsa 10. Po zalogowaniu się, pierwszą różnicę jaką zobaczymy jest wygląd paska zadań.

 

 


Zmiany na lepsze czy gorsze?

Jeśli chodzi o zmiany wizualne to zdecydowanie jest lepiej niż w Windowsie 10. Ustawienia systemu zostały przemodelowane i bliżej im do ustawień znanych z Androida czy też dystrybucji Linuksa. W odróżnieniu od Windowsa 10, gdzie główna strona ustawień była w formie graficznej i zajmowała cały ekran, w Windows 11 od razu mamy listę umieszczoną po prawej stronie. Z tego co zauważyłem w Windows 11 usunięto wyszukiwarkę plików z ustawień głównych. Po wybraniu interesującego nas ustawienia z prawego menu i kliknięciu na niego na środku ekranu pojawią się bardziej szczegółowe opcje. Ustawień jest dużo, ale w moim odczuciu jest to czytelniej zrobione niż w Windows 10. Niestety, nie wszystko uległo zmianie i niektóre ustawienia zostały w formie znanej z poprzednich systemów.

 

 

On nadal tu jest

A dokładnie chodzi o panel sterowania znany jeszcze z Windowsa XP. Tak, nadal jest do niego dostęp. Jednak poza zmianą ikon niczym się nie różni. Możliwe, że tylko w wersji developerskiej taka opcja jest jeszcze dostępna i możliwe, że w wersji finalnej już go nie zobaczymy. Chociaż nigdy nie wiadomo, co Microsoft planuje z nim zrobić. Ja osobiście, jakoś nie widzę sensu dalej go trzymać tym bardziej, że wszystkie opcje znalazły się już w nowych ustawieniach.

 

Wygląd eksploratora, poza zmianą ikon nie doczekał się większych zmian. Może dlatego, że jak coś jest dobre to nie ma sensu to zmieniać. Więc jeśli ktoś liczył, że eksplorator ulegnie zmianie to może czuć się rozczarowany.

 


Pozwolę sobie wrócić do paska zadań, ponieważ w nim najwięcej się zmieniło. Tyczy się to zarówno wyglądu jak i samego działania paska. Pierwszą widoczną zmianą jest umiejscowienie przycisku start na środku samego paska. Od razu uspakajam tych, co przyzwyczaili się do przycisku Start po lewej stronie na pasku. Microsoft dał opcje przesunięcia przycisku wraz z ikonami w lewo. Ikony, które wyświetlają się na pasku od teraz są grupowane. Jeśli otworzyliśmy kilka okien, to tylko okno aktywne posiada kolorowy podkład, okna nieaktywne robią się mniej kolorowe. Tyczy się to w większości okien od systemu Windows 11. Oczywiście jak to bywa z nowym systemem, pojawiły się w nim, a raczej powróciły z Windows 7 zaokrąglone narożniki dla otwartych okien. Wracając do paska, prawym przyciskiem myszy otworzymy tylko ustawienia paska i nic ponadto. Jeśli chcemy się dostać do menadżera zadań to zrobimy to tylko klikając prawym przyciskiem myszy na przycisk start. Tam pojawi się nam okno z różnymi ustawieniami znane z Windowsa 10. W ten sposób najprawdopodobniej Microsoft zrobił to, co obiecał, czyli odpiął menadżer zadań od powłoki systemu.

 


Zmian doczekał się też tzw. tray, czy jak kto woli „koło zegarka”, od teraz to my decydujemy jakie ikony pojawią się po kliknięciu na ikonę połączenia z siecią lub głośności. Możemy pewne elementy odpiąć lub dodać. Jednak lista rzeczy jakie możemy dodać nie jest imponująca. Reszta pozostała po staremu, nadal możemy ręcznie wyciągać ukryte ikony uruchomionych usług lub je chować.

 


Start

Jeśli chodzi o start, to on również doczekał się zmian. Od teraz nie mamy w nim kafelków jak to ma miejsce w Windows 10. Jeśli nie chcemy trzymać najczęściej uruchamianych programów na samym pasku zadań, mamy możliwość przypięcia ich do menu start. Jest też strefa gdzie mogą wyświetlać się proponowane programy i aplikacje. Po naciśnięciu „Wszystkie aplikacje” pojawia się nam menu znane z Windows 10. Menu Start nie możemy w żaden sposób powiększyć i chyba nie ma takiej potrzeby, bo ilość miejsca na ikony jest wystarczająca. A jak komuś mało to zawsze może sobie zrobić ulubiony bałagan na pulpicie.

 


Jako, że menu start nie posiada już kafelków to widżety takie jak pogoda czy wiadomości zostały teraz przeniesione na pasek. Są dostępne jako dodatkowy przycisk, który otwiera dedykowane okno z owymi widżetami. Jest to rozwiązanie znane z Windowsa Vista. Jednym się może spodobać powrót do starego rozwiązania, innym nie.

 


Prawy przycisk myszy

Windows 11 to dla jednych zmiany, a dla innych pudrowanie trupa i takim przykładem może być menu dostępne pod prawym przyciskiem. Za pierwszym kliknięciem pojawi się nowe zmienione menu, jednak wystarczy wybrać opcję pokaż więcej opcji (na chwilę obecną nie przetłumaczone), aby naszym oczom pojawiło się menu znane z Windowsa 10. W pierwszej chwili myślałem, że to kolejna rzecz, która zostanie zmieniona. Jednak odnoszę wrażenie, że to ma tak działać bo niektóre z programów korzystają ze starego menu, chociażby możemy tam znaleźć odnośnik do panelu sterowania Nvidii.

 


Sklepik

Microsoft Store zgodnie z obietnicami też doczekał się zmian w wyglądzie, teraz ma być bardziej przejrzyście i wyszukiwarka ma działać sprawniej. Jako, że rzadko korzystam, to dla mnie w sumie zmiana wyglądu niewiele daje. Jednak mam nadzieję, że wyszukiwarka faktycznie będzie sprawniejsza, bo wielu rzeczy nie można znaleźć bezpośrednio w MS Storze, a w przeglądarce nie ma z tym problemu.

 


Działanie systemu Windows 11

Kłamstwem byłoby gdybym napisał, że Windows 11 to całkowicie nowy system. Nic z tych rzeczy, jedenastka to kontynuacja i rozwój poprzedniego systemu. Nawet aktualizacje są kierowane do Windowsa 10. Czy to źle? Absolutnie nie, bo w odróżnieniu od tego co się działo między przejściami z Xp-eka na siódemkę, czy z siódemki na dziesiątkę, nie ma takich zawirowań z działaniem programów czy aplikacji firm trzecich. Wszystko co miałem zainstalowane na Windows 10 działa poprawnie i bez problemów na Windows 11, nie potrzeba nowych sterowników, bo stare działają i są poprawnie wykrywane przez system. I takie przejście to ja rozumiem, bo Microsoft tym krokiem sprawnie zminimalizował ilość problemów znanych z poprzednich przejść między systemami.

 


Jeśli chodzi o wydajność, to nie zauważyłem żadnego znacznego wzrostu wydajności aplikacji czy też gier, ale może się to zmienić w późniejszych wydaniach. Należy pamiętać, że testowana przeze mnie wersja jest przeznaczona dla deweloperów. Przez tych kilka dni nie byłem w stanie wszystkiego sprawdzić, całkiem więc możliwe, że są już aplikacje, programy czy też gry, które już odnotowują wzrost wydajności na nowym systemie Windows 11.

 

Nie wszystko takie kolorowe

Muszę się przyczepić do przyklejonego na stałe paska zadań na dole. Owszem można go ukryć, można zmienić położenie przycisku start i ikon przyczepionych do paska, ale nie można samego paska przenieść na górę czy na lewo lub prawo. Rozumiem wzorowanie się systemem konkurencji, jednak pasek musi być mobilny, bo uszczęśliwianie użytkowników na siłę nie ma sensu. Do bugów czy glitchy graficznych na jasnych motywach nie będę się czepiał, bo to zostanie poprawione, tak samo jak rzeczy, które nie są przetłumaczone. Bo to jest wersja deweloperska i daleko jej jeszcze do wersji użytkowej.

 


Czym będzie czy czym jest Windows 11

Jedenastka to na pewno kontynuacja myśli technicznej jaka pojawiła się w Windows 10. To nie rewolucja, to bardziej ewolucja w pozytywnym słowa znaczeniu. Wiele rzeczy zostało usprawnionych, wiele rzeczy czeka na poprawienie, ale Microsoft zrobił dobry krok we właściwym kierunku. W końcu mamy bezproblemowe przejście między systemami, nic się nie sypie, nic nie wywala. Ja trzymam kciuki za nową jedenastkę, bo po raz kolejny nie muszę kupować nowego systemu tylko mogę spokojnie przenieść licencję z Windowsa 10. Na koniec jeszcze raz powtórzę, aby nie instalować wersji deweloperskiej, bo to nie jest końcowy produkt przeznaczony dla użytkownika. To jest wersja rozwojowa, która działa, ale może powodować większe problemy niż tylko glitche graficzne.

 

Wczytywanie komentarzy... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.

Zostaw komentarz jako pierwszy.

Zostaw tu swój ślad...
Niezalogowany ?
lub skomentuj jako gość