Oto św. Mikołaj w wersji 2.0

Uwielbiany przez wszystkich brodacz w czerwonym stroju ma ogromne zasługi i świetny PR, ale też swoje lata na karku. Nie oszukujmy się, co roku istnieje ryzyko, że tym razem nie wyrobi się z prezentami na czas, co grozi…. Brrr, lepiej nawet sobie tego nie wyobrażać! Najwyższy czas więc odesłać dobrotliwego staruszkami z saniami, reniferami i sztabem elfów na emeryturę. Powitajmy jego udoskonaloną wersję, naszpikowaną nowoczesnym sprzętem.


Tradycja jest ważna, ale przecież nie za cenę ryzyka niedostarczenia prezentów i zrujnowanych świąt. Słyszycie już ten rozpaczliwy dziecięcy płacz, dobiegający z domów pod różnymi szerokościami geograficznymi?! Jaki powinien być więc nowoczesny św. Mikołaj, poza wiekiem oscylującym bardziej w okolicach uniwersytetu, ale nie trzeciego wieku? Era najnowszych osiągnięć technologicznych, ale i wyzwań cywilizacyjnych przypomina o sobie. Wyliczmy po kolei, czym powinien dysponować i o czym pamiętać następca staruszka z brzuszkiem w wersji fit.

 

1) Robotyka w miejsce elfów
Koszty utrzymania etatów, awanturujące się związki zawodowe, personalne ambicjonalne animozje („Ciapek dostał premię, służbowego smartfona i wykupione konto na Netflixie, a ja nic!” ), gwizdanie na przepisy BHP, roszczeniowość, kreatywna księgowość, wypalenie zawodowe. Co roku zawsze to samo. Najwyższy czas na grupowe zwolnie…. ekhm, wypuszczenie elfów na wolność. A co zamiast nich? Zaawansowane roboty, które poradzą sobie z pakowaniem podarunków znacznie szybciej. Laponia to przecież magiczna kraina, ale nie na tyle, żeby uniknąć korporacyjnej konieczności optymalizacji pracy. Byle tylko nie przesadzić ze sztuczną inteligencją (#terminator #skynet).


2) Armia dronów
Najnowsze modele mogą pełnić rolę taką jak dla U.S. Army – zwiadowczą. Zanim na dobre rozpocznie się przedświąteczna gorączka, wystarczy że św. Mikołaj 2.0 zaprogramuje je i wyśle, by patrolowały teren oraz wykonywały wszelką dokumentację topograficzną audio-wideo. Włącznie z przeszkodami i zagrożeniami, jak np. czyhający już przy furtce posesji wściekły brytan z obnażonymi kłami. Wtedy łatwiej będzie sporządzić mapę każdej miejscowości.


3) Elektroniczny skaner: kto był grzeczny, a kto niekoniecznie
Tyczy się to zarówno dzieci, jak i dorosłych. Nie ma przed tym moralnym dylematem ucieczki. Takie urządzenie, które wystarczy zamontować na każdym ze wspomnianych dronów, pozwoli zaoszczędzić mnóstwo czasu. Ważne, by czujnik miał spory zasięg, obejmujący przy każdej aktywacji całe miasteczka. Na pewno usprawni umordowanemu brodaczowi robotę i zminimalizuje ryzyko błędów. A jeśli już taki się przydarzy i niewinny dżentelmen zostanie bez prezentu… No cóż, zawsze może postawić na granie przed dziewczynami wizerunkiem „bad boy’a”.


4) Rower zamiast sań
Dajmy też tym razem spokój staremu, poczciwemu Rudolfowi i innym reniferom. Ale pamiętajmy wciąż o ekologii i walce ze smogiem.

 

Są to tematy na czasie szczególnie ze względu na dopiero co zakończony szczyt klimatyczny w Katowicach. Dlatego idealnym środkiem transportu będzie rower, napędzany – poza muskularnymi łydkami nowego wcielenia św. Mikołaja oczywiście – magią świąt i determinacją, by dotrzeć na pewno na czas do wszystkich dzieci w każdym zakątku świata. Najlepsza propozycja to model z podwójnym zawieszeniem, który poradzi sobie z każdym wertepami, tak jak KROSS Moon. Jeszcze tylko pulsometr na rękę i w jedną noc trening kardio odhaczony na cały rok! A prezenty można włożyć do rozbudowanych sakw i zdecydować się na tak modny ostatnio bikepacking.

 

5) Mobilny czujnik smogu i czadu
Bez tego dziś ani rusz, a na pewno w drodze przez komin. To może być jedyny sposób, żeby wizyty w pewnych domostwach, gdzie zimą pali się np. wysłużoną meblościanką z czasów Edwarda Gierka, św. Mikołaj 2.0 nie przypłacił w szpitalu.

 


Drukuj   E-mail
Publikacja: Sebastian Kubiak

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież