czwartek, 16 kwiecień
Zostaw komentarz

Zasiadając do gry Guardians of the Galaxy nie wiedziałem absolutnie nic o uniwersum poza tym, że istnieje. Nie oglądałem filmu, nie czytałem komiksów. Do gry podszedłem jak do każdego tytułu, bez żadnych uprzedzeń mimo iż, wiedziałem, że wcześniejsze dziecko Marvel’s Avengers zebrało baty. Wspominam o tym tytule, ponieważ było ono tworzone przy współpracy z kanadyjskim studiem Eidos Montreal.

Studio Eidos Montreal słynie z takich serii gier jak Deus Ex, czy też ostatnie trzy epizody Lary Croft w grze Tomb Raider. Obie serie gier zyskały dużą bazę fanów na całym świecie i wiele osób w ciemno zamówiło jeszcze przed premierą Marvel’s Avengers licząc, że będzie to kolejny hit, a niestety wyszło bardzo słabo. Premiera Avengers miała miejsce 20 września 2020 roku, a premiera Guardians of the Galaxy 26 października 2021 roku. Piszę o tym, ponieważ mimo tak dużej przerwy czasowej między obiema grami, okazało się, że Guardians of the Galaxy dostała niesłusznie rykoszetem po nieudanym przyjęciu Marvel’s Avengers. To jasno pokazuje, że Eidos Montreal potrafi tworzyć dobre gry dla jednego gracza, natomiast nie powinni zabierać się i współpracować przy grach dla wielu graczy, bo im to najzwyczajniej w świecie nie wychodzi. Osobiście uważam, że część fabularna w Avengersach została przygotowana w bardzo fajny sposób i najprawdopodobniej odpowiada za nią właśnie studio Eidos Montreal.

Jeśli chodzi o Strażników Galaktyki to jeden z nielicznych tytułów, przy którym w ostatnim czasie tak dobrze się bawiłem. Powiedziałbym, że za dobrze, bo grę zakupiłem na premierę, a ukończyłem dopiero w kwietniu 2022 roku. Do gry wracałem kiedy miałem spokojniejszy czas ponieważ każda minuta w tej grze sprawiała mi dużo satysfakcji. Nie bez powodu gra otrzymała nagrodę na platformie Steam za najlepszą narrację. To co mnie w tej grze spotkało przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Fabuła

Guardians of the Galaxy to gra typu korytarzowego, czyli dostań się z punktu A do punktu B, przeżywając po drodze historie strażników. Nie ma mowy o otwartym świecie i wyborze zadań do wykonania. To właśnie takie rozwiązanie sprawiło, że historia opowiedziana w Guardians of the Galaxy jest jak film, w którym bierzemy udział. Cała historia może i jest banalna, bo ratujemy tylko galaktykę przed zniszczeniem, ale jest w tak fajny sposób opowiedziana, że chłonie się ją jak woda gąbkę. Głównym bohaterem, którym przyjdzie nam sterować jest nie kto inny jak samozwańczy Starlord (Peter Quill). Do pomocy mamy również pozostałych członków strażników, którym możemy wydawać polecenia podczas walk. Natomiast podczas eksploracji czy też podróży gęby im się nie zamykają. I to właśnie taki model narracji sprawia, że w grze, mimo iż się nic nie dzieje to między bohaterami się dzieje i to dużo. Do tego stopnia, że w pewnym momencie musimy zdecydować kogo sprzedajemy. Dobrze czytacie w grze dzieją się takie akcje, że dochodzi do sprzedaży jednego z członków zespołu. Zanim do tego dojdzie to przez cała drogę odbywa się dyskusja. Historia zawarta w Strażnikach Galaktyki, w odczuciu moim, jakby nie patrzeć weterana gier, jest bardzo fajnie napisana i przedstawiona.

Rozgrywka

Co to byłaby za gra o strażnikach gdyby nie było w niej walk. Co jakiś czas w zależności od odwiedzanego rejonu przyjdzie się bohaterom zmierzyć z różnej maści przeciwnikami. I mimo iż jest to gra dla jednego gracza, system walk jest tak zbudowany, że próba pokonania przeciwników tylko za pomocą Starlorda najzwyczajniej zakończy się porażką. Cały czas należy korzystać z pomocy pozostałych członków ekipy. Całość została tak dobrze zbalansowana, że nawet na końcu gry nie czułem przesytu. Walki są widowiskowe, można się w nich popisywać, wykonywać różnej maści kombosy, a im większa zadyma, tym bardziej jesteśmy nagradzani punktowo. Za punkty możemy odblokować umiejętności po trzy dla każdej z postaci, które możemy wykorzystać w starciach z przeciwnikami. Co tworzy szeroki wachlarz umiejętności i kombinacji, podczas potyczek. Dodatkowo można w warsztacie u Rocketa za zebrane podczas rozgrywki składniki odblokować różnej maści bajery ułatwiające grę. A jeśli to jeszcze mało to co jakiś czas w broni Starlorda pojawiaja się możliwość kontrolowania żywiołów, które pomagają nie tylko w walce, ale również podczas eksploracji różnych planet. Podczas pojedynków dodatkowo można zwoływać tzw. zbiórkę, która na jakiś czas przyspiesza odnawianie umiejętności bohaterów.

Quick time event

To najsłabsza część gry, ponieważ jeśli podczas przerywników gracz nie zdąży kliknąć w wybrany przycisk, musi powtarzać sekwencję od początku. Jeśli za wolno go naciska to zazwyczaj ginie. Jeśli gracz nie domyśli się co miał autor na myśli i nie wykona założonych w quick time evencie kombinacji czy też celu, powtarza wszystko od początku, a czasami jest cofany dużo wcześniej. Ta część rozgrywki może zniechęcić graczy do gry i powinno to być rozwiązane w inny sposób.

Mnogość ustawień

Sekcja ustawienia pozwala na ogrom ustawień w grze. Poziom trudności pozwala między innymi na zmianę w obrażeniach otrzymywanych i zadawanych, w odnawianiu pancerza i wiele innych. To samo tyczy się ustawień graficznych i dźwiękowych. Zwłaszcza te ostatnie są tak bardzo rozbudowane, że niektórzy mogą się pogubić. Dlatego, że zazwyczaj w grach daje się tylko regulację głośności. W Guardians of the Galaxy jest możliwość ustawienia dla różnej kombinacji głośników czy kątów dla nich. A skoro jest tyle ustawień to zapewne gra źle działa...

Technologicznie rzecz biorąc

… no właśnie nie. Bo w grze, mimo zaimplementowanego Ray Tracingu i DLSS lub FSR, gra nie wymaga potężnej maszyny do działania. Na karcie RTX 3080 w rozdzielczości panoramicznej 3440x1440 gra śmiga aż miło. Licznik wyświetlanych klatek dość często wyświetlał 144 klatki na sekundę, w miejscach gdzie było widać efekty Ray Tracingu. To tylko pokazuje, że studio Eidos Montreal wie jak robić gry i jak je optymalizować.

Podumowując

Guardians of the Galaxy to jeden z lepszych tytułów z uniwersum Marvel. Praktycznie poza upierdliwymi Quick time eventami nie ma się do czego przyczepić. Owszem natrafiłem w grze na bugi, które uniemożliwiały podniesienie skrzynek z ubraniami, ale nic więcej co sukcesywnie psułoby rozgrywkę. Tak jak pisałem na początku, Strażnicy Galaktyki to fenomen sam w sobie, któremu się niesłusznie oberwało za „starszego brata”. Dla mnie to najlepsza gra 2021 roku, mimo iż zabawę ukończyłem w nieco ponad 30 godzin. Co uważam i tak za dobry wynik, bo wiele tytułów ma problem dobić z czasem gry do 20 godzin. Nie będę tu przytaczał gier z otwartym światem, w których sama podróż zajmuje masę czasu i służy za wypełniacz i przedłużenie rozgrywki. W Guardians of the Galaxy zawsze jest co robić, jak nie walki, to słuchanie ciekawie poprowadzonych rozmów, które mimo iż nie zawsze wnoszą dużo do rozgrywki, to potrafią nieraz rozbawić do łez. No i nie należy zapominać o klasykach muzycznych z lat 70 jakie znalazły się w grze, które były wisienką dla tak starego gracza jak ja. Więc jeśli jeszcze nie grałeś w Guardians of the Galaxy i się zastanawiasz nad zakupem oraz jesteś fanem gier dla jednego gracza z ciekawą fabułą, to zdecydowanie polecam ten tytuł. Ubaw po pachy.

Grę zakupiłem z własnych środków

recenzja, Tomb Raider, Guardians of the Galaxy, Deus Ex, Marvel’s Avengers, Eidos Montreal, Starlord, Peter Quill, Strażnicy galaktyki

Wczytywanie komentarzy... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.

Zostaw komentarz jako pierwszy.

Zostaw tu swój ślad...
Niezalogowany ?
lub skomentuj jako gość