środa, 15 kwiecień
Zostaw komentarz

Studio Remedy Entertainment to studio, które potrafi tworzyć świetne klimatyczne gry, patrz Max Payne 1 i 2 oraz gry średnie, seria gier o Alanie Wake-u. Osobiście słabo wspominam tą serie gier. Jakoś bieganie od latarni do latarni to nie najlepszy pomysł na grę. Jest też ciekawe Quantum Break. I ostatni tytuł Control, bazujący na podobnych mechanikach co wspomniany Quantum Break, ale czy na pewno?


Zabójca komputerów

Do gry Control podszedłem z dużym dystansem, bo wiele się naczytałem i nasłuchałem, że tytuł ten potrafi ubić nie jeden komputer i bez DLSS do niego nie siadaj. I faktycznie okazało się to prawdą ponieważ 1080TI to za mało aby cieszyć się rozgrywką na maksymalnych detalach w rozdzielczości 2k. Aby osiągnąć poziom powyżej 60 fps-ów musiałem ostro ciąć po detalach, bo inaczej licznik pokazywał dużo niższą wartość. A wszystko dlatego że gra była pisana pod nowe karty RTX, gdzie jest dostępna technologia DLSS oraz Ray Traicing, Dzięki tym technologiom całe powierzchnie polerownego marmuru odbijają ładnie refleksy. Inaczej ma się sprawa na starszych kartach GTX, na których można uruchomić wspomniany Ray Tracing ale bez DLSS granie nie ma najmniejszego sensu. No chyba, że ktoś lubi oglądać pokaz slajdów. Nawet bez wspomnianej technologi, ustawienie refleksów na maksymalny poziom odbija się znacząco na ilości klatek wyświetlanych na ekranie. Dlatego nie polecam siadać do tej gry bez najnowszych kart graficznych.

 


Jessy i jej historia

Control zaczyna się dziwnie. w sumie niewiele jest wiadomo kim jest główna bohaterka i dlaczego odwiedza jakiś budynek w Nowym Jorku. Pomijając już fakt, że ów budynek jest pusty, a na recepcji czeka na nią - nikt. To samo jest dalej. Aż do momentu, w którym spotykamy woźnego. W sumie to też nie do końca wiadomo kim jest ów jegomość i dlaczego mówi w dziwnym języku. Dopiero podczas samej rozgrywki można się domyśleć czemu uważa Jessy za swoją pomocnicę. Ja w sumie na początku zrozumiałem go tak, że mam mu pomagać w sprzątaniu budynku, dopiero później do mnie dotarło, że jest to metafora. Chociaż nie do końca, bo faktycznie sprzątamy budynek ale z wrogich istot. W grze Control jest dużo naleciałości z poprzednich gier studia Remedy. Mamy tutaj telewizory znane z Max Payne czy Alana Wake, w których możemy obejrzeć dziwne rzeczy. Z tego co pamiętam to w Max Payne leciała jakaś dziwna telenowela „Panie i Panowie”. Natomiast w Alanie Wake leciał serial „Night Springs”. W control oglądamy kukiełkowe show „Threshold Kids”, gdzie przekazywane są informacje o różnych dziwnych i nadprzyrodzonych rzeczach w śmieszny a wręcz komiczny sposób . Osobiście uważam, że „Threshold Kids” to najlepszy z seriali z tych trzech gier.

 


Nie da się nie zauważyć że twórcy gry Control czerpali garściami z różnych elementów popkultury. Jest odniesienie do serialu „Twin Peaks”, wpatrujący się jeden z pracowników w lodówkę. Jest też odniesienie do mini serialu „Ukryty pokój”. W przypadku gry Control tym ukrytym pokojem jest Motel, do którego dostajemy się, jeśli trzy razy pociągniemy za sznurek. W motelu za każdym razem mamy do rozwiązania zupełnie inną zagadkę. Gdy nam się to uda dostajemy klucz do jednego z pokoi, który ma na drzwiach narysowaną piramidę.


Rozgrywka

Control to gra, która zachęca do powolnego eksplorowania i zaglądania w przysłowiową każdą dziurę. W odwiedzanych pomieszczeniach nie tylko spotkamy przeciwników w postaci opętanych przez Syk pracowników biura FBC, ale również nagrania, dokumenty, oraz wspomniane już wcześniej telewizory. W dokumentach znajdziemy mnóstwo przydatnych informacji odnośnie spotykanych po drodze przeciwników, informacji związanych z samym biurem oraz prywatną korespondencję pracowników biura. Są też magnetofony szpulowe, na których znajdują się przydatne informacje odnośnie fabuły. Pomijanie i nieczytanie, czy też nie odsłuchiwanie nagrań powoduje, że nie do końca będziemy wiedzieli co się dzieje ponieważ fabuła to nie tylko rozmowy z pracownikami biura, ale także przydatne informacje, które możemy potwierdzić u wspomnianych pracowników.

 

 

Przez całą grę będziemy się też uczyli różnych umiejętności, od lewitowania po rzucanie różnej maści elementami. Oczywiście z czasem będziemy natrafiali na coraz trudniejszych przeciwników. W pokonaniu ich pomoże nam drzewko rozwoju nabytych umiejętności. Podobny system jest związany z broniami czy modyfikacjami osobistymi. Pasek rozwoju postaci jest bardzo krótki i bardzo szybko można go rozwinąć. W zamian dostajemy więcej slotów na to, aby wrzucić do nich modyfikacje wpływające na naszą postać. Możemy również powiększać ilość slotów broni, z których korzystamy. Do tego celu potrzebne są nam materiały do tworzenia. Zostawiają je pokonani przeciwnicy oraz możemy je również znaleźć w skrzynkach, które znajdują w różnych miejscach na terenie całej gry. W skrzynkach tych możemy też losowo dostać gotową modyfikację dla broni lub postaci. Jednak losowość tych przedmiotów jakie wyskakują z skrzyni jest tak duża, że nawet na już zaawansowanym poziomie gry potrafią polecieć śmieci, które do niczego się nie nadają. Szkoda, że twórcy postanowili rozwiązać to w ten sposób.

 


Rzeczą, która mi się nie podoba to możliwość robienia samemu modyfikacji. System fajny, ale potrzeba grindować, aby otrzymać materiały potrzebne do tworzenia wspomnianych modyfikacji. Nie było by nic w tym złego gdyby nie fakt, że poszczególne materiały znajdziemy tylko w odpowiednim dziale biura. Do tego należy pamiętać, że tworzone przez nas modyfikacje powstają z losowymi statystykami. Niby fajnie, ale można stracić dużo materiałów, aby uzyskać interesujący nas modyfikator. Wracając do wspomnianego drzewka umiejętności, nie rozwiniemy go całego. Podczas rozgrywki musimy decydować w co warto dawać punkty, a w co nie. Oczywiście jest możliwość zresetowania całkowicie statystyk, ale kosztuje to aż 30000 źródła.

 

 

Co do samych mechanik, nie korzystałem z nich wszystkich ponieważ nie czułem takiej potrzeby. Osłona była mało pomocna bo grałem powoli i starałem się trzymać przeciwników na dystans. Natomiast umiejętności uderzenia w ziemię z góry nie użyłem ani razu. Co pokazuje, że wiele rzeczy było stworzonych na wyrost. Walka w bliskiej odległości tez nie jest wskazana, bo przeciwnicy potrafią zadać duże obrażenia, a zazwyczaj jest ich kilku. Jeśli chodzi o rozszerzenie gry w wersji ultimate edition, różni się od zwykłej tym, że posiada dwa dodatki do gry, są to „Waś” i „Fundament”. W tym pierwszym z nich zwiedzamy zamknięty oddział śledczy, gdzie w sumie nie wynika nic, co by było znaczące dla głównej fabuły. Natomiast jeśli chodzi o Fundament, to mamy powiększenie fabuły głównego wątku, gdzie dowiemy się dużo ciekawych rzeczy odnośnie powstania samego biura oraz tego jak wykonywano kiedyś różnego rodzaju prace. Zyskujemy w nim dwie dodatkowe moce, które możemy wykorzystać tylko na mapie dodatku „Fundament”.

 

 

Podsumowanie

Control to całkiem dobry kawałek kodu, którym warto się na pewno zainteresować o ile ma się odpowiedni sprzęt do grania. Gra ewidentnie jest robiona pod technologię DLSS i Ray Traycing. Osobiście miałem okazjonalne crashe, które jakoś specjalnie nie były upierdliwe. W całej grze nie podobała mi się mapa, która moim zdanie była mało czytelna. Owszem pokazywała, gdzie aktualnie znajdujemy się, ale nie pokazywała na jakiej wysokości jesteśmy. No cóż, przy wielopiętrowym budynku biura FBC była mało pomocna. Do minusów zaliczę też problemy z zapamiętywanymi miejscówkami. Zdarzyło mi się zbierać dwa razy te same przedmioty, mimo iż wcześniej byłem już w danym miejscu. Nie podobało mi się też, że wiele miejscówek było bardzo ciemnych. Być może gdybym grał z włączonym Ray Traycing-em było by inaczej. Podczas rozgrywki na dalszym etapie gry, odniosłem wrażenie, że gra powinna mieć bardziej rozbudowany początek, bo po kilku spędzonych godzinach z Control i znalezieniu kilku kluczowych informacji doszedłem do wniosku, że zaczęła się dziwnie. Ale to tylko moje osobiste odczucia. Na bardzo dużą pochwałę zasługuje na pewno silnik zniszczeń. Można było zdemolować całe biuro, a czasami nawet i ściany. Co szczególnie podczas walki wyglądało widowiskowo. Control to tytuł, który mimo moich obaw jest wart wydania każdej złotówki.

 

Wczytywanie komentarzy... Komentarz zostanie odświeżony po 00:00.

Zostaw komentarz jako pierwszy.

Zostaw tu swój ślad...
Niezalogowany ?
lub skomentuj jako gość