Za zimno na rower?

Jazda na dwóch kółkach jesienią i zimą dla wielu rowerzystów nie wchodzi w grę, w końcu sezon zakończył się dawno temu. Czy aby na pewno? Nie dość, że lato trwało w Polsce praktycznie pół roku, to pogoda dalej płata nam figle. A wystarczy ciepło się odziać, pamiętać o konserwacji sprzętu i dobrym oświetleniu, by cieszyć się z kręcenia korbą także w chłodniejszych miesiącach.


Dla wszystkich, którzy podchodzą do swojej rowerowej pasji nadzwyczaj poważnie i np. ścigają się w zawodach, szybki jesienno-zimowy trening jest wart kilku takich samych w lecie. Nie dość, że ćwiczymy wtedy kondycję, to hartujmy organizm i uodparniamy się na różne sezonowe choroby, z przeziębieniem i grypą na czele. Dodatkowo mokra, oblodzona lub ośnieżona nawierzchnia to doskonała okazja, żeby poćwiczyć technikę jazdy. Błędy są wtedy rzadziej wybaczane.


Rower podczas jesiennej słoty przyda się także jako miła rekreacja i okazja do zaczerpnięcia ożywczego powietrza, szczególnie poza miastem. Wystarczy tylko jeździć ostrożnie i dobrze się ubrać.

 

Warto dodać, że zgodnie z badaniami grupy naukowców pod przewodnictwem dr Marko Tainio z Uniwersytetu Cambridge i dr Audrey de Nazelle z Imperial College London w 99 proc. miast świata jazda na rowerze przez dwie godziny jest dalej korzystniejsza dla zdrowia niż wpatrywanie się w ekran telewizora czy komputera. Pomimo zanieczyszczenia powietrza przez smog.


Przyczepność i widoczność w cenie
Na pierwszy ogień idzie dbałość o bezpieczeństwo. – Musimy pamiętać o lekkim upuszczeniu powietrza w oponach, co zapewni większą przyczepność do podłoża, pełnego liści czy śniegu. Załóżmy też szersze opony, które lepiej będą toczyć się po drodze – doradza kolarz górski Robert Piekara, zawodnik Kross Enduro Team i aktualny mistrz Polski tej dyscypliny. – Ale jeśli jest to jazda na rowerze enduro po śniegu, lepiej założyć cieńszą oponę na przód z wyższymi kostkami bieżnika. Najlepsze wyjście to opona na błoto, a na tył może być szersza z miękką mieszanką i ostrymi kostkami – zaznacza.

 

Punktem obowiązkowym przed każdą przejażdżką w warunkach chłodu, marznącego deszczu, wilgoci w powietrzu, kałuż i błota jest staranne wypielęgnowanie roweru. Powinniśmy rozebrać, wyczyścić i nasmarować odpowiednim środkiem czyszczącym wszystkie ruchome części. Dobrze jest też wymienić linki i pancerze od przerzutek oraz hamulców, a także płyn hamulcowy lub olej mineralny, w zależności od rodzaju hamulców. Z kolei łańcuch musi zostać starannie umyty i nasmarowany odpowiednim olejem. Wtedy nie zniszczeje i nie zerwie się przy byle okazji.


Następny krok to oświetlenie. Musimy być zaopatrzeni zarówno w lampki odblaskowe, jak i takie dające mocne oświetlenie punktowe, łatwo rozpraszające ciemności. Jeśli wybierzemy lampkę ładowaną przez gniazdo USB, nie zapomnijmy zabrać ze sobą powerbank, by w dłuższej trasie nie zaskoczyło nas nagłe rozładowanie akumulatora. Nigdy nie zaszkodzi też zaopatrzyć się w dodatkową czołówkę z możliwością założenia na kask.


Strój gwarancją frajdy
Teraz najważniejsza kwestia, czyli umiejętnie dobrane ciuchy. Optymalnym rozwiązaniem jest założenie na siebie kilku warstw cieńszych ubrań.


Obowiązkowo trzeba ubrać koszulkę termoaktywną, taką jak wykonana w technologii bezszwowej KROSS Base Two, koszulkę kolarską z długim rękawem, ciepłą kurtkę, chroniącą przed wiatrem składaną kamizelkę i długie spodnie. Jeśli ktoś nie jest fanem kalesonów, zawsze może zdecydować się na same nogawki, np. KROSS Skin.


- Taki komplet powinny dopełnić kominiarka lub chusta chroniąca twarz. Opcjonalnie w dużych miastach warto rozważyć zabranie maski antysmogowej z aktywnym węglem. Na pewno przydadzą się również wodoodporne ochraniacze na buty, grube rękawice, czapeczka kolarska i komin pod kask. W bardziej pogodne dni polecam wziąć dodatkowo fotochromowe okulary przeciwsłoneczne, chroniące wzrok przed światłem odbijanym od śniegu – tłumaczy Robert Piekara.

 


Drukuj   E-mail
Publikacja: Sebastian Kubiak

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież