Do gry The Signifier podszedłem całkowicie bez jakichkolwiek informacji odnośnie samej gry. Nie oglądałem trailerów nie zapoznałem się z informacjami o samym tytule, zrobiłem coś czego dawno nie robiłem, a co polecam nie jednemu graczowi. Dzięki temu nie mamy żadnych uprzedzeń odnośnie samej gry, oraz nie zepsułem sobie rozgrywki po opiniach na jej temat.


Historia

Aby za dużo nie zdradzić fabuły opiszę tylko jej początek. Sama historia rozpoczyna się w momencie kiedy nasz bohater Frederick Russel odbiera fragmenty zapisanej pamięci kobiety, która została zamordowana kilka dni temu. Jego zadaniem jest dowiedzenie się jak najwięcej informacji odnośnie tego co się wydarzyło i ewentualne znalezienie zabójcy Johanna Kast, wice prezes korporacji GO-AT. Do dyspozycji ma stworzone przez siebie urządzenie zwane Dreamwalker. Maszyna pozwala przemieszczać się pomiędzy wspomnieniami oraz subiektywnymi snami. A wszystko to dlatego, że kamery bezpieczeństwa nie zarejestrowały nikogo wchodzącego lub wychodzącego z budynku, w którym mieszkała Johanna Kast, miejsce w którym została zamordowana. Historia rozkręca się powoli najpierw sprawdzamy poszlaki potem brniemy coraz głębiej aby w trakcie rozgrywki przekonać się że nie wszystko jest tak jak to na pierwszy rzut powinno wyglądać. Aby doprowadzić nas do sytuacji, w której nawet najbliższe osoby okażą się zupełnie inne niż przypuszczaliśmy.

 

 

Mechanika

The Signifier to gra z widokiem z pierwszej osoby, z naleciałościami detektywistycznymi. Nie jest ona ani straszna czy też mroczna, bardziej klimatyczna ze swoim dziwnym wyglądem, który bardzo dobrze odzwierciedla surrealistyczną rzeczywistość. Gra polega na zwiedzaniu miejsc, które odwiedzała ofiara tuż przed śmiercią. Poszukiwaniu i łączeniu poszlak tak aby móc dowiedzieć się co takiego wydarzyło się. O ile na początku nie ma z tym większego problemu tak później musimy trochę się postarać aby rozwiązać daną lokację. I tu pierwszy minus a raczej bug. Bo strzępki pamięci po wykorzystaniu nie znikają i można je użyć ponownie przez co potrafią się one przenosić między lokacjami. Bywa to uciążliwe ponieważ dość mocno hałasują one. Rozwiązaniem jest wyjście z gry i wczytanie jej ponownie. Drugim błędem jaki napotkałem to zbyt szybkie użycie czy raczej dostęp do awatara. O ile w pierwszej miejscówce gdzie mamy do dyspozycji skorzystanie z tej technologii nie ma z tym problemu tak, w drugiej, w klubie zbyt szybkie użycie awatara może skutecznie zablokować dalszą eksplorację gry. Rozwiązanie to wczytanie wcześniejszego save-a. Bo nie da się skorzystać dwa razy z awatara w jednym miejscu.

 


Dziwna grafika

The Signifier to gra, w której możemy zobaczyć to samo miejsce w trzech różnych wariantach. Każdy z nich zaoferuje własne rozwiązanie graficzne. Choć miejsc takich jest mało, bo w większości lokacji mamy tylko dostępne dwie wersje odwiedzanej rzeczywistości lub snu. To mimo wszystko duży ukłon dla twórców za przygotowanie takiego rozwiązania. Na optymalizację nie mogę powiedzieć złego słowa. Bo tylko w jednym miejscu klatki spadły w okolice 60. Przez większość rozgrywki było bardzo przyzwoicie w rozdzielczości 3400x1440. Do czego mogę się przyczepić to nierówny poziom audio, gdzie w jednej lokacji było głośniej niż w pozostałych. Zwłaszcza w klubie muzyka zdecydowanie była za głośna.

 


Podsumowanie

The Signifier to całkiem przyjemny tytuł, który wymaga nieszablonowego myślenia podczas rozwiązywania zagadek, które nie są trudne, jednak nie zawsze rozwiązanie jest tak oczywiste jak by się nam zdawało. Wiele rzeczy rozwiązałem przez przypadek, a przy innych spędziłem trochę czasu (czytaj z godzinę). I tu dochodzimy do meritum, The Signifier w zależności jak będzie nam szło, możemy ukończyć w dziesięć godzin jak i w trzy godziny. Co wypada słabo na tle konkurencji. A szkoda, bo można było historię w tej grze trochę rozbudować, bo pewne rozwiązania spłycały całkiem przyzwoitą fabułę.


 

Publikacja: Sebastian Kubiak
Śledź nas na Google News: https://news.google.com/publications/CAAqBwgKMLGzlQswgperAw?hl=pl&gl=PL&ceid=PL%3Apl

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu Klapka.pl. Redakcja portalu Klapka.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Kod antyspamowy Odśwież

­