Zanim zasiadłem do kolejnej odsłony gry z serii Tomb Raider, postanowiłem zapoznać się z opinią innych użytkowników. Spowodowane to było tym, że ostatnia odsłona serii była bardzo brutalna i zawierała wiele scen walki z przeciwnikami i miałem wrażenie, że zamiast bawić się w zwiedzanie i rabowanie grobowców, z Lary zrobiono żeńską wersje Johna Rambo. Od pierwszej części Lara zawsze musiała zmagać się z przeciwnikami, zazwyczaj były to agresywne zwierzęta, oraz bywało tak, że i eliminacja ludzi wchodziła w grę. Ale odniosłem wrażenie, że ostatnia odsłona „Rise of Tomb Raider” zaczynała powoli odchodzić od założeń serii.

 


Słów kilka

Seria Tomb Raider w swoim całym cyklu miała swoje wzloty i upadki. Niektóre z części sprzedawały się lepiej inne gorzej. Spowodowane było to różnymi, czasami dziwnymi posunięciami ze strony twórców, oraz szefostwa, które z niewyjaśnionych przyczyn prawie ubiło serię. Na szczęście Eidos Interactive zostało przejęte przez Square Enix i po pięciu latach przerwy w 2013 roku nastąpił restart serii pod tytułem „Tomb Raider”. Gra dostała nowy silnik, co sprawiło, że na ekranie było na co popatrzeć, oraz usprawniono rozgrywkę. Pojawiły się elementy survivalu oraz eksploracji. W 2015 roku przyszedł czas na kolejną odsłonę „Rise of Tomb Raider”. Odsłona ta odnosiła się do wydarzeń z poprzedniej części. To w „Rise of Tomb Rider” Lara po raz pierwszy napotyka się na organizację „Trójcę”. Sama odsłona bardziej stawia na przygodę i walkę między Larą a Trójcą, wprowadzając jednocześnie crafting, dzięki któremu postać Lary jest w stanie wytworzyć bardziej rozbudowane narzędzia do walki. Obie części w dniu premiery odnotowały krytykę za niedociągnięcia techniczne i słabą optymalizację, które to dopiero po kilku miesiącach były naprawiane. Odsłonie „Rise of Tomb Raider” sięgnęło się za to, że jest bardzo podobna do poprzedniej części. Po kolejnych dwóch latach przyszedł czas na kolejną odsłonę. Tym razem gra trafiła ponownie w ręce Eidos Montreal, które odpowiada za pierwszą odsłonę z 2013 roku oraz za serie gier „Deus Ex”.

 


Grobowce i krytpy

Tym razem zamiast eliminować hordy przeciwników postawiono na eksplorację. I dobrze bo przecież seria gier Tomb Raider to seria o przeszukiwaniu grobowców i krypt. I tego w obecnej odsłonie na pewno nikomu nie zabraknie. Nie jest to nudne bo gra przedstawia się wyśmienicie od strony graficznej. Nikt nie będzie narzekał, że napotkany grobowiec jest łudząco podobny do grobowca, który zwiedzał godzinę temu. Dzięki takiemu zastosowaniu gracz nie skupia się na walce, która też jest w odpowiedniej ilości, tylko przeszukuje lokacje w celu znalezienia ukrytego wejścia do krypty lub grobowca. Jak ktoś będzie miał mało zwiedzania grobowców to twórcy dodali tryb, w którym można powrócić do nich z poziomu menu aby je ponownie zwiedzić. Gra doczekała się też nowej mechaniki, która powoduje to, że tubylcy z nami nie będą rozmawiać, o ile nie założymy odpowiedniego stroju. Jest to małe utrudnienie, ale jednocześnie wykorzystuje system ubierania Lary. Gdzie w poprzednich częściach nie miało znaczenia co Lara ma ubranego na sobie bo każdy i tak albo biegał w wybranym przez grę ubiorze albo w jednym ulubionym.

 


Co z tą trójcą?

Fabuła to oczywiście ciągnąca się dalej opowieść z poprzedniej odsłony przygód Lary Croft. Do dyspozycji gracza jest kilka ciekawych i unikalnych miejscówek, w których napotkamy też unikalnych mieszkańców. Oczywiście w każdym miejscu znajdziemy poza standardowymi znajdźkami, misje poboczne związane z danym terenem, dzięki którym zwiedzimy ukryte grobowce czy krypty. Misje te może nie są najwyższych lotów, ale dzięki nim poznamy kawałek historii związanej z danym miejscem. Bardzo miłym akcentem jest powrót do domu Craftów. W odróżnieniu od pierwszych części, Lara nie wróci tam osobiście lecz we wspomnieniach, jako krótkie cutscenki. Dostaniemy też możliwość wykonania w niej misji i dowiedzenia się co się stało z rodzicami Lary Croft i skąd takie zainteresowanie grobowcami i innymi starymi reliktami ze strony Lary.

 


Fps-y i inne

Jako, że dwie poprzednie części zebrały baty w dniu premiery odnośnie optymalizacji, to tym razem twórcy wzięli to sobie na poważnie i w dniu premiery nie było większych problemów z działaniem gry. Dlatego też zdecydowano się, że funkcja Ray tracingu zostanie dodana w późniejszym czasie, tak by gracze nie narzekali na kiepską optymalizację. Kończąc pisać tą recenzję w 2019 roku kilka miesięcy po premierze obiecywany patch nadal się nie pojawił co pokazuje, że nowy ficzer od Nvidii wcale nie jest tak łatwy do zaimplementowania i całkiem możliwe, że skończy jak inne pomysły zielonych.

 


Na koniec

Jak zawsze kończąc to recenzję kilka słów podsumowania i wystawienia werdyktu, czy warto czy też nie. Osobiście ja przy tym tytule bawiłem się wyśmienicie, mimo mojego krzywego podejścia, które było spowodowane niesmakiem po poprzedniej części. Uważam, że „Shadow of Tom Rider”, to świetny tytuł, który powrócił do korzeni czyli jest tym, czym seria miała być. Nie starano się na siłę z Lary zrobić kolejnego bohatera ostatniej akcji, a skupiono się na tym z czego słynęła ta seria, czyli na eksploracji grobowców. Więc jeśli zastanawiasz się, czy warto sięgnąć po ten tytuł to chyba nie muszę pisać, że jak najbardziej jest to gra warta uwagi.

 

Publikacja: Sebastian Kubiak

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

­