Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem na E3 w 2013 roku zapowiedź gry Cyberpunk 2077, rozpoczęło się moje oczekiwanie na ten tytuł. A to dlatego, że od zawsze interesowałem się grami osadzonymi w świecie Scince-Fiction. Niestety, większość gier Science-Fiction to typowe postapo, gdzie przychodzi nam zwiedzać prawie całkowicie zniszczony świat ( seria gier Fallout ). Zupełnie inaczej został zaprezentowany Cyberpunk 2077 podczas pierwszego trailera, co napełniło moje serce radością, bo w końcu oto pojawił się tytuł, który mógł spełnić moje małe marzenia.


Pisząc tą recenzję zastanawiałem się na czym się skupić najbardziej, aby przekazać pełen obraz gry, jednocześnie nie zdradzając fabuły w tekście. Postaram się tak to opisać, jednak nie obiecuję, że gdzieś mi się po drodze nie napisze za dużo.


Ofiara własnego sukcesu

Skoro już we wstępie piszę o swoich oczekiwaniach względem gry, to od razu nadmienię, że nie miałem wymagającego ego względem Cyberpunka 2077. Oczekiwałem tak dobrej gry jak Wiedźmin 3, który jest na bardzo wysokim poziomie. Byłem jednak w tej mniejszości, bo balonik z hypem był tak mocno napompowany, że już w dniu premiery wylało się wiadro pomyj, a wszystko rozeszło się o działanie gry na konsolach mijającej generacji, gdzie Cyberpunk 2077 działał i wyglądał fatalnie. A wystarczyło wypuścić grę na nowe konsole z możliwością odpalenia Cyberpunka na starszej generacji konsol. Jednak przez tą złą decyzję wyszło jak wyszło. O tym jak działa wersja PC napiszę później. Już teraz mogę napomknąć, że Cyberpunk 2077 to gra należąca do kategorii gier z wyższymi wymaganiami niż tytuły konkurencji. Tak samo jest w przypadku Cyberpunk 2077. Jest to kolejna gra, która pcha do przodu wymagania sprzętowe. Niestety pandemia, problem z dostępnością nowych kart graficznych czy nowych konsol, napompowany balonik oczekiwań, sprawił że Cyberpunk 2077 stał się chłopcem do bicia. Bo na kogoś lub na coś społeczeństwo graczy potrzebowało przelać czarę goryczy. I ja się wcale tej sytuacji nie dziwię.

Osobiście uważam też, że nie było sensu przekładać kolejny raz premiery gry, bo nie była ona tak bardzo zabugowana w dniu premiery jak większość dużych tytułów tj. GTA V czy Fallout 76, które dopiero po latach zostały dopracowane. Wymagania były wysokie i większość ludzi zapomina o tym, że niejeden tytuł ląduje na rynku w dużo gorszym stanie. I nie to, że staram się tutaj bronić decyzji firmy CD Projekt, po prostu z punktu biznesowego był to najlepszy moment na premierę tak dużej gry. Gdybym sam miał podjąć decyzję czy wydawać czy przekładać kolejny raz termin, zdecydowanie wybrałbym opcję wydania gry w takim stanie w jakim pojawił się Cyberpunk 2077.


Optymalizacja słowo klucz

Jeśli chodzi o działanie gry na PC to osobiście nie miałem z nią większych problemów. Cyberpunk 2077 od dnia premiery działa wyśmienicie. Na zestawie Ryzen 9 3950x i RTX 3080 nie było najmniejszych problemów aby ustawić suwaki w opcjach graficznych na najwyższe ustawienia. Wliczając w to ustawienia Ray Tracing-u. Oczywiście mogło być lepiej, bo średnio na ekranie było wyświetlane średnio 60-70 fpsów, a w niektórych lokalizacjach nawet więcej. Niestety gra ma poważny problem, ponieważ po kilkogodzinnej sesji liczby klatek zaczynały spadać. I tak w miejscach gdzie wcześniej licznik klatek wyświetlał powiedzmy 70 fps-ów, po kilku godzinach, wartość ta spadała do poniżej 50 fps. Nie wiem czy to problem silnika, czy zapychającej się pamięci na karcie graficznej, która jednakże nie była wykorzystywana w pełni. Wiem jedno, że jest to do poprawienia, bo przy dłuższych sesjach trzeba restartować grę aby wszystko wróciło do normy.


Historia V

Od strony fabularnej nie mam większych zarzutów. Główny wątek jak i misje poboczne są bardzo dobrze poprowadzone. Napotkane postacie w świecie Cyberpunk 2077 są bardzo dobrze napisane i nie są to kolejne NPC-e dające nam zadanie typu coś przynieś lub zebrać. Cyberpunk 2077 nie jest kolejną grą, w której należy skupić się tylko wyłącznie na głównym wątku. Misje poboczne mają dużo większe znaczenie niż by się niektórym mogło wydawać. Mają nawet wpływ na zakończenia gry.

Do czego się jednak przyczepię to owe wspomniane zakończenia. Na chwilę obecną widziałem ich już pięć i każde z nich było rozczarowujące. Nie chcę zdradzać o czym są, ale naprawdę tak słabych zwieńczeń całej historii dawno nie widziałem w żadnej grze. W sumie zakończenia pokazują, że to co wszystko spotkało nas w Night City nie miało znaczenia. Ja się pytam co się stało z miastem snów, że takie beznadziejne zakończenia zaoferowano? Dorzucę do tego sytuacje z cofaniem gry do zapisu sprzed głównej misji, przez co tracimy zebrane przedmioty w finalnej misji oraz możliwość odblokowania wszystkich kart tarota. Zdecydowanie CD Projekt powinien odejść od tego rozwiązania i zrobić bardziej sensowne zakończenia, które nie będą wymagały cofania świata i tracenia wszystkiego. Wracając do samej fabuły to ta jest dla mnie zdecydowanie za krótka, bo starcza na około 30 godzin. Rozumiem to podejście, bo główny wątek w Wiedźminie ukończyła bardzo mała ilość graczy, jednak czy to powinno być wyznacznikiem do skracania głównej historii?


Leżąca ekonomia

Tak, ekonomia to najsłabszy punkt w całej grze. Zarabia się za mało a wydaje za dużo. Ot, takie typowo polskie podejście do ekonomii. I zamiast typowego zapowiadanego cyngla w grze jesteśmy zbieraczem, bo aby zarobić na wszystkie dostępne do kupienia auta i wszczepy potrzebujemy około 5 milionów eurodolarów, których i tak nie uda się większości zebrać. Aby w ogóle się zbliżyć do tej kwoty musimy czyścić całe lokacje ze sprzętu, który wypada z przeciwników jak i sprawdzać różnej maści pojemniki czy aby przypadkiem nie ma tam czegokolwiek co da się sprzedać. Za większość misji dostaniemy kilka tysięcy eurodolarów, a najtańszy pojazd kosztuje ponad 10 tysięcy. Za mniejsze misje dostajemy jeszcze mniej. Jak uda nam się wykonać misję tak jak chce tego zleceniodawca otrzymamy około 6 tysięcy. Jednak opłata za większość misji jest w okolicach około 2 tysięcy eurodolarów. Osobiście uważam, że system reputacji powinien wpływać na to ile będziemy dostawać za zlecenia. Niestety jest inaczej, nie ma znaczenia czy mamy 5 czy 50 poziom reputacji, zlecenia są opłacane tak samo. Moim zdaniem powinno się dodać jedno zero do wynagrodzeń jakie otrzymujemy za misje wtedy zamiast ciułać każdy złom, bylibyśmy prawdziwym cynglem. Jak inaczej można nazwać sytuacje kiedy za zabicie kogoś i wykradzenie danych dostajemy 3 tysiące. Ja rozumiem, że pojawi się za jakiś czas gra plus i będzie to zachętą do spróbowania swoich sił w zagraniu jako ktoś inny, w końcu mamy trzy różne klasy postaci, Nomad, Kid i Corp. Każda z tych postaci charakteryzuje się innym początkiem a także są dostępne inne zakończenia. Jednak mimo wszystko uważam, że ekonomia powinna zostać poprawiona tak, aby dało się większość rzeczy kupić za pierwszym razem. Nie wspomniałem jeszcze o sprzęcie jaki można kupić w sklepach, bo o ile schematy do wytwarzania nie są drogie, tak legendarne bronie czy ubrania kosztują majątek.


Bardzo też nie podoba mi się system rzeczy jakie znajdujemy podczas rozgrywki. Jest tego tak dużo, że praktycznie trzeba co drugą misję odwiedzać miejsca sprzedaży aby nie zapełnić i spowolnić naszego głównego bohatera. Ten system istnieje od czasów pierwszego Diablo i powinien już dawno zostać zastąpiony czymś ciekawszym. Chociażby systemem gdzie zamiast tony niepotrzebnych rzeczy leciałyby elementy broni, z których składałoby się różne fikuśne bronie, o różnych statystykach. Ale jak widać postawiono na sztampowe, stare, nudne rozwiązania. CD Projekt i gdzie ta innowacja, się pytam?


Świat Cyberpunka 2077

Przedstawione miasto Night City w grze Cyberpunk 2077 jest unikalne. To, że w każdej dzielnicy panuje inna architektura to normalne, ale trzeba przyznać, że to kilkuwarstwowe miasto i jego zakątki wyglądają rewelacyjnie. Oczywiście interakcja z botami spacerującymi po mieście została ograniczona do minimum, bo przecież to cRPG, gdzie w Wiedźminie też nie rozmawiało się z wieśniakami. Jednak reklamowanie gry Cyberpunka 2077 jako gry akcji doprowadziło do tego, że ludzie oczekiwali takiej samej aktywności w mieście jak w takim GTA V. Znając CD Projekt, taka aktywność zostanie dodana jednak porównywanie jej do 7 letniego dopracowanego tytułu jakim jest GTA V stawia obecnie Cyberpunk 2077 w złym świetle. Oczywiście to nie jedyne bolączki jakie trapi Cyberpunk 2077, kolejnym problemem z jakim musi się uporać CD Projekt to ruch uliczny, który dość często się zacina na skrzyżowaniach. Pojazdy nie wiedzą jak się zachować w takich sytuacjach, do tego wystarczy zostawić pojazd na środku jezdni aby stworzył się gigantyczny korek. O znikających pojazdach nie będę się rozpisywał bo jest to rzecz, która zapewne zostanie naprawiona w nadchodzących patchach. Czego mi zabrakło w Night City to latających pojazdów. Niby są dostępne, ale tylko na potrzeby misji, do tego sterowane są automatycznie i nie można takiego sobie kupić aby polatać. Oczywiście są takie smaczki jak pojazd z trailera, który dostajemy za jedną z misji pobocznych o ile ją poprawnie poprowadzimy.


Drzewka umiejętności i mechanika

Wspomniałem o smaczkach, kolejnym takim smaczkiem jest mówiący pistolet, który też otrzymamy za misję poboczną. Pistolet cechuje się jedyną unikalną opcją dopasowywania do poziomu V. Jest to jedyna unikalna broń na całą grę i co ciekawe nie jest to broń legendarna. Są też ubrania Johnnego Silverhenda, które można znaleźć w różnych miejscach. Można złożyć komplet, ale nie można się tych ubrań pozbyć, a są potrzebne do jednej z misji z Kerrym. Nie możemy ich zostawić w „skrzyni” czy też sprzedać, nosimy je przy sobie przez co generują niepotrzebne obciążenie. Co do wytwarzania broni czy ubrań legendarnych, to jest potrzebny do tego 20 poziom technologii, nie da się rozwinąć kilku drzewek jednocześnie a resetować możemy tylko perki. Punktów, które rozdajemy nie da się zresetować, ale o tym przekonałem się jak kupiłem chip resetujący, który kosztował sto tysięcy. Suma summarum nie udało mi się stworzyć nic legendarnego mimo, iż posiadałem mnóstwo takich schematów. Mimo wszystko zauważyłem, że ilość zbieranych elementów do produkcji legendarnych rzeczy i nie tylko jest za mała. Bo albo sprzedajemy wszystko i mamy kasę albo rozbieramy wartościowe rzeczy. I o ile nastawimy się tylko na tworzenie rzeczy tak już na zwiększanie statystyk dla wybranej broni czy ubrania punktów braknie, bo z każdym kolejnym podnoszonym poziomem wymagana jest dużo większa ilość surowców. Oczywiście surowce można kupić w każdym sklepie z bronią czy ubraniami, jednak swoje kosztują, nie jest to mało. I tak oto w taki sposób wszystko w grze jest maksymalnie niedostępne.


Są też tzw wszczepy czyli rzeczy dające V specjalne atrybuty, a to możemy mieć podwójny skok, lub w rękach zamontować sobie wyrzutnie rakiet czy pięści goryla, bez których nie poradzicie sobie w walkach „pięściarskich”. Specjalnie napisałem w cudzysłowie, ponieważ jeśli tylko podczas walki pozwolimy przeciwnikowi odsunąć się od nas dalej, czy sami się od niego odsuniemy aby nabrać wytrzymałości to ten najzwyczajniej w świecie wywali nam z wyskoku, przed którym nie ma obrony. Napisałbym coś więcej, ale cytując klasyka „może nie rozmawiajmy więcej o tych walkach”.


Rozgrywka

Już w zapowiedziach i prezentacjach Cyberpunk 2077 był pokazywany jako gra, którą da się ukończyć bez wystrzelenia ani jednego pocisku. Samo strzelanie jest w grze przyjemne i nie mam nic do niego, jednak za pierwszym razem nie da się ukończyć gry bez rozlewu krwi. Zamiana statystyk broni w obezwładniającą się nie liczy. Samym hakowaniem też chyba za daleko się nie ujedzie bez odpowiednich statystyk, wszczepów i perków. Dlatego zapewne przy pierwszym podejściu trzeba rozwijać postać w inteligencję tak aby przy grze plus móc wykorzystać aspekty hakerskie do eliminacji przeciwników. Oczywiście jak ktoś się uprze to po kilkuset godzinach spędzonych w grze ją ukończy po cichu ale będzie to droga przez męki.


Warto też wspomnieć o mini gierce, którą wykonujemy podczas hakowania. Nie ma znaczenia czy hakujemy automat z przekąskami czy kamerę, mini gierka zawsze wygląda tak samo. Pomimo, że spotkałem się z opinią, że jest ona rewelacyjna, można się nią znudzić. Może na początku jest ciekawa, potem staje się tylko małą odskocznią od wykonywanych czynności. Ja osobiście rozwiązałbym to w inny sposób, tak aby hakowanie różnych rzeczy wyglądało inaczej, dzięki czemu było by bardziej różnorodnie. Może CD Projekt powinien pomyśleć nad wprowadzeniem pierwotnych rozwiązań jakie zostały zaprojektowane, a zrezygnowano z nich gdyż redaktorzy testujący nie wiedzieli jak się do tego zabrać.


Grać czy nie grać?

Ciężko jest podsumować Cyberpunka 2077 w kilku zdaniach. Z jednej strony mamy świetną opowieść i fani cRPG-ów nie będą rozczarowani. Z drugiej strony gra była reklamowana przez CD Projekt jako gra akcji i jeśli oczekujesz rozgrywki rodem GTA V, do którego Cyberpunk 2077 jest porównywany, to na chwilę obecną poczekaj. Poza misjami, innych atrakcji w mieście Night City na dzień dzisiejszy nie uświadczysz. Nie wiem kto wpadł na pomysł, aby reklamować tą grę jako następną generację gier. Skoro Cyberpunk 2077 tylko zebrał wszystko co jest obecnie na rynku do kupy. Ta gra jest tak dobra jak Wiedźmin 3, ale w żaden sposób jej na chwilę obecną nie przebija. Nie ma w niej jakichś nowatorskich rozwiązań, których próżno szukać u konkurencji. Może tryb multiplayer wniesie coś ciekawego ale wątpię aby było to coś co sprawiało aby Cyberpunk 2077 nazywać grą kolejnej generacji. Osobiście bardzo dobrze bawiłem się podczas zwiedzania Night City i mogę tą grę polecić osobom, które szukają ciekawej fabuły. Jedna taka mała uwaga, aby przyszli gracze nie skupiali się wyłącznie na głównym wątku, ale także zainteresowali się wszystkimi misjami pobocznymi, bo naprawdę warto. To nie kolejna wklejka od Ubisoftu z nudnymi powtarzalnymi zadaniami (no może poza niebieskimi aktywnościami na mapie). Dość często można w nich znaleźć legendarny sprzęt, broń czy wszczepy. Jeśli ktoś posiada słaby sprzęt polecam poczekać na patche poprawiające działanie gry.

 

Publikacja: Sebastian Kubiak

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze  

Twoja recenzja uświadczyła mnie w przekonaniu by poczekać z zakupem tego tytułu. pozdrawiam
­