Nie każdy odleci rakietą

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Symmetry (oryginalna nazwa) na Gamescom-ie, zastanawiałem się ile z tego co obiecali twórcy znajdzie się w finalnej grze i w końcu nadszedł czas aby to zweryfikować. Przede wszystkim Symetria to gra, która porusza interesujący motyw przetrwania na obcej nieprzyjaznej planecie i próby wydostania się z niej, co nie jest takie łatwe.


Jak to się stało?

Wprowadzający filmik po rozpoczęciu wyjaśnia na szybko dlaczego wysłano misję na ową planetę, którą nikt się wcześniej nie interesował. Jednak nie wszystko poszło tak jak powinno i z całej załogi wstępnie mamy do dyspozycji trzech jej członków, którzy są wybierani losowo z każdym uruchomieniem gry. Każdy z nich posiada na wstępie dwie zdolności, z czterech dostępnych tj. gotowanie, zbierania drewna na opał, zbieranie elektro-odpadów, a w późniejszym etapie gry dochodzi ostatnia zdolność - obsługa elektrowni. Dalsza część fabuły pozostaje opowiedziana w formie monologów, które wypowiadane są przez losowo wybranego rozbitka, a pojawiają się w formie komiksowych dymków. Możemy dowiedzieć się dlaczego jedni oskarżają drugich za niepowodzenie misji, czy też poczytać jacy to nieszczęśliwi są nasi bohaterowie. Ostatecznym celem jest opuszczenie planety, na której dzieją się dziwne rzeczy, ale żeby nie było za łatwo twórcy przygotowali różnego rodzaju przeszkody w formie psującego się sprzętu, który należy na bieżąco naprawiać. W miarę jak będziemy dobrze dbać o naszych kosmicznych rozbitków, gra będzie nas nagradzać rzadszymi usterkami. Kiedy będzie nam naprawdę dobrze szło to dostaniemy kolejną gębę do wykarmienia. Jednak jeśli nie będziemy zbytnio dbali o naszych rozbitków lub w ogóle się nimi nie będziemy interesować, to może spotkać nas niespodzianka w formie śmierci.


Umarł w butach

Tak jak wyżej pisałem dbanie o naszych podopiecznych to priorytet w grze, ponieważ każda strata członka załogi jest odczuwalna i oddala nas od celu, lub całkowicie może go przekreślić. A przypominam ostatecznym celem jest opuszczenie planety. I tu dochodzimy do momentu, w którym należy zwrócić uwagę na rzeczy, które nie do końca zostały przemyślane przez twórców. O ile do zbierania elektro-odpadów i obsługi elektrowni nie można się doczepić, tak zbieranie drewna do pieca, w którym jest ono spalane aby ogrzać bazę zalatuje trochę średniowieczem. Psująca się lodówka, w której trzymamy jedzenie, które notabene psuje się kiedy nasza lodówka nie działa jest trochę nie na miejscu, w momencie kiedy na dworze panuje minusowa temperatura. Coraz dalsze wyprawy za surowcami też nie zostały przemyślane ponieważ nie możemy dokładnie wyliczyć czy postać zdąży wrócić do bazy zanim skończy jej się energia lub żywność. Gra mimo ciekawego klimatu wygląda na trochę słabo zbalansowaną, tym bardziej, że aby coś rozbudować czy też naprawić trzeba przeznaczać surowce w postaci elektro-odpadów, które są potrzebne do naprawienia rakiety.


Survival czy klikacz

Mimo iż gra posiada system przetrwania to raczej zaliczyłbym ją do klikaczy, ponieważ składa się na to kilka czynników. Przede wszystkim, przy dalszych wyprawach praktycznie skupiamy się na pilnowaniu członków załogi aby bezpiecznie zebrali surowce i wrócili do bazy. System ciągłych awarii wymusza na nas ciągłe obserwowanie czy wszystko jest ok. Nie ma znaczenia czy zepsuje się ogrzewanie czy system pogodowy, każda awaria zaboli tak samo. W związku z tym każdą awarię trzeba usuwać na bieżąco. Brak jakichkolwiek wyborów moralnych powoduje, że bezustannie jeździmy myszką po ekranie i sprawdzamy czy wszystko gra, co nijak ma się do survivalu.


Mnie osobiście nie udało się odlecieć rakietą. W momencie kiedy przybył dodatkowy członek załogi i pojawił się rogal na mojej twarzy, dwóm innym nie udało się wrócić do bazy z surowcami. Misja padła, a każde kolejne rozgrywki pokazały, że nie mam we krwi zarządzania zasobami ludzkimi.

 

Klucz do gry udostępniła firma GoG.com.

 


Drukuj   E-mail
Publikacja: Sebastian Kubiak

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież