Córka diabła, czyli powrót legendarnego detektywa

Seria gier o detektywie Sherlocku Holmsie rozpoczęła się w 2002 roku i jest tworzona nieustanie przez studio Frogwares do dnia dzisiejszego. „Córka diabła” to już dziewiąta część z tej serii, część która miała swoją premierę w 2016 roku. Jest to tytuł, który czerpie garściami ze swoich poprzedniczek, jednocześnie wprowadzając pewne innowacje, ale wszystko po kolei.


Utarte schematy

W mojej karierze gracza przewinęło się kilka tytułów z tej serii. W każdej z nich były stosowane różnego rodzaju systemy, mechaniki, dzięki którym można było wchodzić w interakcję z otoczeniem. Jedne były bardzo łatwe, inne natomiast były tak skomplikowane, co powodowało, że prosta zagadka zamieniała się w łamigłówkę z piekła rodem. Na szczęście, każda kolejna część gry o Sherlocku Holmsie oferowała coraz ciekawsze i łatwiejsze rozwiązania, dzięki czemu zamiast zastanawiać się nad tym jak działa mechanika gry mogliśmy skupić się na rozwiązywaniu zagadki lub szukaniu potrzebnych dowodów. „Córka diabła” wykorzystuje mechanikę znaną z trzech poprzednich części, dzięki czemu osoby, które miały styczność z poprzednimi tytułami, bardzo szybko odnajdą się. W grze znajdziemy takie elementy jak archiwa, możliwość zmiany ubioru lub charakteryzację postaci na potrzeby śledztwa oraz system dedukcji, który pozwala na zakończenie danego śledztwa. Jednak twórcy poszli o krok dalej i postanowili urozmaicić grę dzięki czemu mamy wybór co chcemy robić. Nie musimy jak w poprzednich częściach iść po sznurku do celu, tylko to gracz decyduje gdzie się uda i co zrobi w pierwszej kolejności. Oczywiście są momenty kluczowe, bez których rozgrywka nie ruszyłaby do przodu oraz nie pojawiłyby się nowe lokalizacje. Większość misji w grze „Sherlock Holmes: Córka diabła” ma taki sam system zakończenia, poza pierwszą, która kończy się inaczej. Dlaczego zwracam na to uwagę, ponieważ na zakończenie pierwszej sprawy dostajemy wybór moralny i nie piszę tu o wyborze kto jest winny lecz dostajemy możliwość, by zdecydować co ma się faktycznie wydarzyć. I bardzo żałuję, że nie znalazło się to w kolejnych misjach, tylko oferują one sztampowe znane z poprzednich części rozwiązania. Ta część doczekała się też swojego skrawka ziemi, a chodzi dokładnie o to, że mamy możliwość wyjść na ulicę i zobaczyć co się dzieje przed domem Sherlocka lub zwiedzić inne dzielnice Londynu, co zdecydowanie jest na plus. Oczywiście nie mamy możliwości zwiedzenia całego miasta i nadal wyjścia z danych alokacji odbywają się za pomocą mapy i szybkiej podróży, jednak w większości misji będziemy mieli okazję zapukać do sąsiada i dowiedzieć się co u niego słychać.


Łamacze umysłów

W grze znalazło się kilka ciekawych rozwiązań i zagadek. Jednym z rozwiązań jest znany z poprzedniej części system oceniania spotkanych osób, dzięki czemu możemy dowiedzieć się kilka interesujących faktów z życia napotkanych postaci, możemy też podważać wypowiedzi osób, o ile wcześniej uda się nam znaleźć na to dowód. Zagadek w tej grze znalazło się bardzo dużo, poprzez chodzone, otwierane, po słowne i muszę się przyznać, że na jednej z nich poległem. W grze znalazły się też minigierki, oraz quicktime event-y, które nie przypadły mi do gustu, ponieważ nie są one do końca intuicyjne oraz trzeba je powtarzać kiedy wykonamy zły ruch, a zdarza się tak, że trzeba będzie powtarzać kilkanaście razy, tak jak to musiałem zrobić w tawernie, co może co niektórych doprowadzić do frustracji. Swoją drogą cały czas się zastanawiam czemu wybierając się do tawerny musiałem się ubrać w strój zbira, zamiast w strój marynarza. Jak na detektywa przystało większość czasu spędzamy w terenie i jedną z rzeczy, którą należy zrobić, to zebranie informacji czy to w pobliskim pubie czy też na ulicy. Jeśli musimy podsłuchać czyjąś rozmowę to należy się ustawić w odpowiednim miejscu oraz zaliczyć minigierkę. Przyjdzie też nam wcielić się w psa tropiącego czy też będziemy musieli śledzić jegomościa jako Londyński nastolatek, gdzie od razu niejednemu przypomni się Assassin Creed, czy też GTA.

 

VaBank to przy tym pestka :)


Jak to wygląda i jak gra

Od strony wizualnej nie można nic zarzucić grze, tak jak i poprzednie wersje, ta również wygląda od strony graficznej lepiej od swojej poprzedniczki. Co jest dużym zaskoczenie, ponieważ tak samo jak i poprzednia część „Zbrodnia i kara”, „Córka diabła” została stworzona na silniku Unreal Engine 3. Gra działa stabilnie, jednak czasami daje się odczuć lekkie przycinanie, które naprawdę jest sporadyczne i wynika raczej z ograniczeń leciwego silnika, aniżeli mocy sprzętowej. Nie oszukujmy się U3 powstał w 2004 roku i tytuł „Sherlock Holmes Córka diabła” wyciska już z niego ostatnie soki. Od strony dźwiękowej grze nie można nic zarzucić.

 

Niespełniona miłość Sherlocka


Jak to było, czyli trochę o fabule

Gra składa się tak jak poprzednie części z pięciu misji. Każda z nich jest związana z zupełnie inną tematyką. Ogólnie nie można się do niczego przyczepić ponieważ, gra potrafi zaskoczyć obrotem sprawy, a znalezienie sprawcy nie zawsze jest takie oczywiste, jak by to się mogło wydawać. Sama gra jest tak poprowadzona, że w niektórych misjach już po odwiedzeniu miejsca zbrodni, będziemy mogli wskazać sprawcę, co nie zawsze będzie w stu procentach słuszne. Co ciekawe kiedy już przyjdzie nam wskazać palcem kto stoi za morderstwem, to gra da nam możliwość sprawdzenia innych opcji, dzięki czemu nie będziemy musieli grać ponownie aby dowiedzieć się co by było gdyby. Nie zawsze będzie jeden podejrzany i nie zawsze łatwe będzie wydedukowanie kolejnego. W jednej z misji gdzie gościnnie wystąpił Oscar Wilde, byłem w stu procentach przekonany, że winny jest „Pan X”, ale aby do tego dojść musiałem poświecić więcej czasu na dedukcje. Dla jednych może być minusem to, że główny wątek, w całej grze przewija się tylko sporadycznie i dopiero na sam koniec sytuacja nabiera tempa. Dla mnie osobiście jest to na plus, dzięki czemu mogłem skupić się na wykonywanych zadaniach i nie byłem niepotrzebnie rozpraszany.

 

Czasami bywa mrocznie


Podsumowując „Sherlock Holmes: Córka diabła” to kolejny udany tytuł, który na pewno jest wart tego aby wrzucić go na ekran. Samo rozwiązanie spraw, czyli czas w jakim ukończymy grę, to około 15 godzin, co jest naprawdę dobrym wynikiem w obecnych czasach. Należy pamiętać, że gra nie posiada otwartego świata i nie tracimy czasu na zwiedzanie go mimo iż mamy możliwość odwiedzenia kilku ulic Londynu, do czego osobiście zachęcam.

 

„Sherlock Holmes: Córka diabła” to dobrze poprowadzona narracyjnie gra przygodowa, dzięki czemu nawet jeśli utkniemy w danym momencie gry, bardzo szybko możemy się odnaleźć. Więc jeśli jesteś fanem przygodówek to jest tytuł must have.

 

Klucz do gry udostępniła firma GOG.com

 


Drukuj   E-mail
Publikacja: Sebastian Kubiak

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze  

Pozdrawiam, dobry artykuł.
pozdrawiam pana co przejechał mnie na autostradziez nickiem bavarius